Kolej na Podróż

Łotwa dla ambitnych

Łotwa to kraj, który jest jednym z moich marzeń podróżniczych i od kilku lat przymierzam się do podróży w tamtejsze rejony. Jednak kiedy przyjdzie co do czego, na drodze stają nieoczekiwane przeszkody. Postanowiłem przygotować artykuł, który być może zainspiruje innych podróżników do opracowania trochę ambitniejszej podróży niż zwiedzanie Rygi lub stolic krajów nadbałtyckich, z pominięciem wszystkich innych miast.

 

Gdybym za wyrocznię przyjął informacje z forów podróżniczych, relacje z blogów oraz różne artykuły na stronach branżowych, mógłbym dojść do wniosku, że 80% polskich turystów kończy swój pobyt w Łotwie na stolicy kraju – Rydze. Kolejnych 10% pojedzie do Jurmały i poza tymi miastami zobaczą kraj jedynie z okien autokarów Simple Express lub Ecolines. Z jednej strony nie potępiam ich, bowiem Łotwa to nie jest tanie państwo – ceny są stosunkowo wysokie, pozostałe miasta są nieduże i na ich zwiedzenie wystarczą dwie-trzy godziny, a każdy dzień z noclegiem w przyzwoitym miejscu znacznie podnosi koszty. Z drugiej strony zwiedzenie stolicy oraz najpopularniejszego kurortu nie oznacza poznania kraju, a wręcz wypacza jego obraz.

 

Poniżej przygotowałem trochę krótkich opisów łotewskich miast i miasteczek, o które warto zahaczyć podróżując po tym kraju. Nie wszędzie da się dojechać koleją, lecz od czego są autobusy? Oczywiście to mój subiektywny wybór. Nie daję gwarancji, iż podzielicie moją opinię. To pewnego rodzaju plan mojej wymarzonej podróży po tym kraju, która pewnie nigdy nie dojdzie do skutku.

 

Jak już wspomniałem, najczęściej odwiedzanym łotewskim miastem po Rydze jest Jurmała. Bardzo rozległy kurort dawniej był częścią Rygi, ekskluzywną dzielnicą popularną wśród polityków i wojskowych. Po 1959 rozproszone osiedla połączono w jedno miasto, a Jurmałę wyodrębniono od łotewskiej stolicy. To typowe miasto uzdrowiskowe z długimi promenadami, plażami, domami uzdrowiskowymi, willami – zabudowa w różnych stylach, znakomicie prezentująca się na zdjęciach. Do Jurmały bardzo łatwo dojedziemy z Rygi pociągami relacji Ryga – Tukums. Na rozkładzie jazdy nie ma wprawdzie stacji kolejowej Jurmala, ale na obszarze omawianego kurortu pociągi zatrzymują się na kilku niezbyt ładnych stacjach – Dzintaru, Majori, Dubulti, Jaundubulti, Pumpuri. Stacje Majori i Dubulti położone są najbliżej centrum i plaż. W letnie weekendy zatłoczone pociągi z Rygi kursują co 15 minut. Przez wakacje Jurmała przeżywa najazd wczasowiczów. Plaże i promenady są zatłoczone, ceny w lokalach gastronomicznych szybują w górę (choć przez cały rok są stosunkowo wysokie), a o miejsce na plaży bardzo trudno, nie mówiąc o miejscu noclegowym. Natomiast wczesną jesienią i wiosną to bardzo dobre miejsce na jednodniową wycieczkę.

 

Jurmała

Jurmała – Boris Bartels CC-BY-SA, flickr.com

Mniej popularne jest Kieś (Cēsis), miasteczko malowniczo położone nad rzeką Gaują, liczące około 18 tysięcy mieszkańców. Dzięki ruinom zamku inflanckiego Kieś czasami pojawia się w różnych zestawieniach najładniejszych miasteczek tej części Europy, publikowanych przez portale internetowe. Poza zamkiem warto pospacerować po centrum – ryneczku, uliczkach z popadającymi w ruinę zabytkowymi kamienicami oraz po miejskich parkach w okolicy zamku. Kieś to miasteczko o ogromnym potencjale turystycznym, ale centrum jest bardzo zaniedbane, choć ma swój urok i specyficzną atmosferę. Odstraszają też ceny w miejscowych hotelach. Do Kieś dojedziemy pociągiem z Rygi. Podróż w jedną stronę trwa około dwóch godzin. Jadąc pociągiem do Kieś mijamy Siguldę, dziesięciotysięczne miasteczko na skraju Parku Narodowego Gauja przyciągające turystów zamkiem z ogrodami oraz ruinami starego zamku krzyżackiego. Nie lada atrakcją jest kolej linowa z Siguldy do Krimuldy o długości 1200 metrów. To jedyna kolej linowa w krajach nadbałtyckich. W okolicach Siguldy panują doskonałe warunki do aktywnego wypoczynku – liczne szlaki, obiekty przeznaczone do uprawiania sportów zimowych, w tym tor bobslejowy. We wspomnianej Krimuldzie ładny dwór. Przewodniki reklamują okoliczne jaskinie.

 

Kieś

Kieś – centrum (źródło: Google Street View)

Ryga, Jurmała i Kieś to plan minimum dla podróżników chcących zobaczyć najładniejsze miejsca Łotwy. Te miasta trzeba odwiedzić, pozostałe, które opiszę w dalszej części artykułu, są miastami typu – można zwiedzić, można odpuścić, przynajmniej jeśli chodzi o urodę, bowiem mimo wszystko w każdym kraju powinno się zobaczyć choć kilka największych miast, choćby miały one rozczarować.

 

Drugim pod względem wielkości miastem Łotwy jest Dyneburg (Daugavpils), leżący nad brzegami Dźwiny. Symbol miasta to twierdza zbudowana przez Rosjan w XIX wieku, obecnie udostępniona do zwiedzania turystom. Opinie turystów na temat twierdzy są podzielone. Rozległy kompleks zabudowań wymaga poświęcenia kilku godzin na spacer po ulicach oraz wnętrzach budynków. Wśród obiektów wyróżnia się niedawno wyremontowane „Marka Rotko mākslas centrs” (centrum sztuki). Teren dawnej twierdzy nie zachwyca wyglądem, ale przy odpowiedniej pogodzie (najlepiej przy jesiennych mgłach) ma niesamowity klimat. Twierdza leży około 2,5 kilometra od dworca kolejowego. W centrum Dyneburga nie ma jakichś zachwycających zabytków – najładniejsza ulica to Rigas iela (Ulica Ryska), szczególnie część tworząca deptak prowadzący do centrum handlowego Iki. Miłośnicy komunikacji miejskiej oraz co bardziej ambitniejsi turyści polecają przejażdżkę miejscowymi tramwajami – z okien można obserwować codzienne życie na dyneburskich osiedlach, a linie tramwajowe same w sobie są atrakcją turystyczną. Do Dyneburga dojedziemy pociągiem z Rygi, ale jest tylko kilka połączeń dziennie.

 

Jeżeli ktoś zdecyduje się na podróż z Rygi do Dyneburga, to po drodze leży miasto Jakubów (Jēkabpils), a tak naprawdę dwa miasta – Jekabpils i Krustpils, połączone w 1962 roku. Obie części zachowały odrębny charakter. W liczącym niecałe 30 tysięcy mieszkańców Jakubowie nie ma wiele ciekawego – jedyna godna uwagi propozycja to spacer po centrum, gdzie zachowało się sporo niskich, drewnianych budynków, świątyń różnych wyznań (w tym kościół rosyjskich staroobrzędowców) , a na tle zaniedbanych zabudowań wyróżnia się pałac biskupów liwońskich. Miasto nie zachwyca, to jedynie propozycja dla ambitnych, chcących zobaczyć jak najwięcej łotewskich miast.

 

Zgodnie z zestawieniem portalu geonames.org trzecim pod względem liczby ludności miastem kraju jest Lipawa (Liepāja), miasto na północy Łotwy, nad Morzem Bałtyckim. Według przewodników Lipawa jest ładnym miastem z wieloma zabytkami architektury, natomiast podróżnicy w swoich relacjach podkreślają rozczarowanie widokiem zaniedbanego miasta. Prawda pewnie leży pośrodku, bowiem idylliczny przewodnikowy opis rozbudził zbyt wysokie oczekiwania. Nie ulega jednak wątpliwości, że do Lipawy warto pojechać – znajdziemy tam perełki jak zabytkową halę targową, ładne drewniane domki na Jurmalas iela, puste plaże (po sezonie) i kilka kościołów. Na peryferiach miasta znajduje się opuszczone sowieckie więzienie Karosta – jedno z najgorszych więzień byłego ZSRR z niewielkim muzeum. Obecnie znajduje się tam muzeum oraz nietypowy hostel – można spędzić noc w takiej samej celi, w jakiej przebywali więźniowie – w koszmarnych warunkach; na brudnej pryczy i bez żadnych wygód. Więzienie otoczone jest lasami, a droga do obiektu prowadzi przez opuszczone osiedle – wyjątkowo przygnębiające miejsce. Świetnie prezentuje się dworzec kolejowy w Lipawie, ale oferta połączeń ogranicza się do jednego pociągu tygodniowo, dojeżdżającego do Lipawy późnym wieczorem w piątek (o ile się nie mylę), odjeżdżającego wcześnie rano następnego dnia. Dworzec znajduje się 15 minut od centrum miasta. Pociąg jedzie stosunkowo szybko, ale nie ma szans w konkurencji z autobusami kursującymi z Rygi do centrum Lipawy niemal co dwadzieścia minut. Przejazd najszybszymi autobusami z Rygi trwa 3,5 godziny. Kilka razy dziennie autobusem dojedziemy z Lipawy do litewskiej Kłajpedy.

 

Lipawa

Lipawa – ulica z drewnianymi domkami (źródło: Google Street View)

Z kolei osoby interesujące się koleją powinny pojechać do szóstego pod względem wielkości miasta Łotwy – Windawy (Ventspils). Port morski w Windawie to największy łotewski port, oprócz statków towarowych odpływają stąd promy pasażerskie do Lubeki, Travemunde i Nynashamn. Windawa to ciekawa propozycja dla rodzin z dziećmi. Miasto można zwiedzać na piechotę, obok brzydkich osiedli stoją drewniane kamieniczki i domki, wille, a całości dopełniają parki i place zabaw. Przewodniki zalecają zwiedzanie miasta „szlakiem krów” – rzeźb krów jest tu sporo. Jako największa atrakcja i najbardziej znany zabytek jednogłośnie wymieniany jest zamek Zakonu Kawalerów Mieczowych, w którym znajduje się muzeum historii Windawy. W zamku znajdują się bezcenne malowidła ścienne. Pozytywne recenzje zbiera miejscowy skansen z kolekcją łodzi rybackich. Nie lada gratką jest przejażdżka po skansenie i parku kolejką wąskotorową. Co do jej kursowania znajduję sprzeczne informacje. Według niektórych źródeł od kilku lat nie kursuje. W pobliżu można pospacerować po ładnych plażach. Pomijając osiedla to bardzo przyjemne miasto, dobre na jednodniową wycieczkę. Problemem jest dojazd. Do miejscowego portu przyjeżdżają liczne pociągi towarowe, natomiast od kilku lat nie kursują pociągi pasażerskie. Tutejsza stacja kolejowa to obraz nędzy i rozpaczy – dawniej piękny budynek w opłakanym stanie. I nic nie wskazuje na to, żeby miało być lepiej. Do tego kolej wąskotorowa, która podobno już nie kursuje. Marnowanie potencjału. Autobusy pospieszne z Rygi do Windawy jadą trzy godziny, z Lipawy dwie. Warto tu przyjechać, choć nie ma spektakularnych zabytków rozsławiających miasto na całym świecie.

 

Windawa

Windawa – dworzec kolejowy (Laima Gūtmane, CC-BY-SA, panoramio.com)

Na północy Łotwy znajduje się też prawdziwa perełka, miasteczko, o którym trudno wyczytać w przewodnikach – trzynastotysięczna Kuldyga (Kuldīga) z zachowaną drewnianą niską zabudową w centrum. Nie rozumiem, dlaczego to miasteczko z brukowanymi uliczkami pomijane jest we wszystkich rankingach najpiękniejszych miasteczek Europy. Pewnie dlatego, że w takich rankingach pojawiają się miasta wydające najwięcej pieniędzy na promocję. Do Kuldygi nie dojeżdżają pociągi; zatrzymują się tu niektóre autobusy relacji Ryga – Lipawa (nie wszystkie !!!) oraz Lipawa – Windawa. Najszybsze autobusy z Rygi dojeżdżają tu w dwie godziny i 40 minut, dłuższa trasa przez Tukums i Kandavę oznacza podróż trwającą trzy i pół godziny. Być może dlatego dociera tu niewielu turystów.

 

W drodze do Kuldygi mijamy wspomniane dwa miasteczka – Tukums i Kandavę. W pierwszym z nich kończy bieg część pociągów z Rygi jadących przez Jurmałę. Tukums liczy niecałe dwadzieścia tysięcy mieszkańców. Ładne centrum ogranicza się do ryneczku i reprezentacyjnej ulicy Pils iela, ewentualnie do kilku uliczek w pobliżu. Ładne miejsce na godzinny spacer.

 

Kuldyga, Kuldiga

Kuldyga (Kuldiga) – centrum (źródło: Google Street View)

Autobusem z Tukums do Kandavy jedzie się około pół godziny. Jak podaje Wikipedia, liczba mieszkańców Kandavy wynosi 3800, więc trudno tu o jakieś szczególne atrakcje. W maleńkim centrum można wyróżnić kilka malowniczych uliczek, niektóre są brukowane, a miejscowość ma swój urok i warto się tu zatrzymać, jeżeli podróżuje się rowerem lub własnym samochodem. W przypadku podróży autobusem w środku dnia nie będzie problemu, lecz wieczorem możemy utknąć w tym miejscu na noc lub na kilka godzin, a nie ma tu infrastruktury turystycznej. W sumie opisane miasta to bardzo dobra propozycja wycieczki jednodniowej z Rygi – rano autobusem do Kuldygi, potem do Kandavy, w Kandavie zatrzymujemy się na półtorej godziny, po czym udajemy się autobusem do Tukums, a stamtąd pociągiem wracamy do Rygi, a jeżeli pozwoli nam czas, zwiedzamy jeszcze Jurmałę. Można też na odwrót – rano do Tukums, potem do Kandavy, na koniec do Kuldygi i powrót.

 

Kandava

Kandava (źródło: Google Street View)

Z innych większych łotewskich miast trudno wybrać coś godnego polecenia. Valmiera leżąca na linii kolejowej prowadzącej do granicy łotewsko-estońskiej to blokowiska, centra handlowe i budynki administracyjne, a dworzec kolejowy położony jest daleko od centrum. Idealną propozycją na jednodniową wycieczkę byłaby Jełgawa, gdyby nie fakt, że jej zabudowa została w 90 procentach zniszczona podczas drugiej wojny światowej. Mimo to przyjeżdżają tu turyści, aby zobaczyć piękny pałac – jeden z najcenniejszych łotewskich zabytków architektury. To tylko 40 minut jazdy pociągiem od Rygi, więc dlaczego nie pojechać? Ostatnie dwa większe miasta – Rzeżyca (Rezekne) i Ogre nie wyróżniają się niczym szczególnym, należą do niebrzydkich, przeciętnych miast bez atrakcji turystycznych, czyli osiedla, sklepy i parki.

 

Mało znaną atrakcją turystyczną Łotwy jest kolej wąskotorowa Gulbene – Alūksne kursująca przez cały rok na odcinku 33 kilometrów przez malownicze leśne tereny. Jako ciekawostkę należy podać fakt, że wśród wagonów przewożących pasażerów znajdziemy polskie wagony PAFAWAG. Problemem jest dojazd do Gulbene – pociągi pasażerskie z Rygi nie kursują tam już nawet w weekendy, a autobus z Rygi jedzie ponad 3 godziny.

 

W swoim krótkim artykule opisałem najciekawsze miejsca Łotwy. Mam nadzieję, że chociaż trochę zainteresowałem czytelników tym krajem. To pierwszy z serii artykułów „Dla ambitnych”, zamierzam w ten sposób promować podróże, które nie ograniczają się do stolic i modnych miast, inspirując do samodzielnego odkrywania mało znanych miejsc. Wątpię jednak, czy w tym skomercjalizowanym do granic możliwości świecie komuś będzie się chciało zobaczyć więcej niż opiszą najpopularniejsze portale i przewodniki. Zaznaczam też, że opisane miejsca nie przypadną do gustu imprezowiczom jadącym poimprezować, czy miłośnikom markowych sklepów, albo pięknych zabytków.

 

Przydatne strony:
 
kolej.darlex.pl/lotwa – podróż koleją po Łotwie (poradnik)
kolej.darlex.pl/1124-gulbene – informacje o kolejce Gulbene – Aluksne
www.pv.lv – wyszukiwarka krajowych połączeń kolejowych
www.autoosta.lv – wyszukiwarka krajowych połączeń autobusowych

Łotwa

Łotwa – mapa interesujących miejsc