Kolej na Podróż

Cała Polska za 74 zł – pomysł na długi weekend z „Biletem Podróżnika”

Wśród Polaków zapanowała moda na tanie podróże. Zwiedzić jak najwięcej miejsc za jak najmniej pieniędzy, przy tym zaoszczędzić tak dużo, aby się później chwalić w internecie. Portale i blogerzy piszący o tanich podróżach zbierają wszystkie możliwe nagrody. Do tej pory tanie podróże były możliwe dzięki połączeniom lotniczym. Pokażę wam, jak tanio podróżować koleją. Startujemy z Katowic.

 

Na długi listopadowy weekend PKP Intercity i Przewozy Regionalne wydłużyły ważność swoich biletów weekendowych. Dziś zaczniemy od „Biletu Podróżnika”, który kosztuje 74 złote na drugą klasę. Bilet będzie ważny od piątku (7 listopada 2014) od godziny 19:00 do godziny 06:00 w środę (12 listopada 2014).  Ze względu na spodziewany tłok w nocnych pociągach TLK w nocy z piątku na sobotę 7/8.11.2014 oraz we wtorek 11.11.2014, podróż zakończymy trochę wcześniej, nie wykorzystując wszystkich godzin ważności biletu, co pewnie oburzy niektórych „rasowych podróżników”. Poniżej mój pomysł na długi weekend.
 

PLAN PODRÓŻY:
 

07.11.2014 (piątek)

 
Startujemy z Katowic w kierunku Wrocławia. Pociąg TLK „Dolnoślązak relacji Katowice – Wrocław odjeżdża z Katowic o 20:39. Do Wrocławia dojeżdża o 23:29. We Wrocławiu wprawdzie możecie się przesiąść na pociąg TLK Karkonosze do Lublina przez Warszawę, albo na pociąg TLK Rozewie do Gdyni Głównej, ale są to pociągi nocne, w których na pewno będzie panował tłok. Z tego samego powodu odradzam przejazd pociągiem TLK Przemyślanin w stronę Poznania. Chyba, że ktoś lubi postać lub poimprezować z podpitym, hałaśliwym towarzystwem. Przed wyjściem na dworzec bierzemy solidny prysznic, aby następnego dnia zaoszczędzić 10 złotych na prysznicu na wrocławskim dworcu.

 

We Wrocławiu idziemy na nocny spacer po mieście; na Rynku i w okolicach panuje wtedy niesamowita atmosfera i nie piszę tego z ironią. Warto pospacerować do około godziny pierwszej lub drugiej w nocy, po czym wrócić na dworzec kolejowy. Na wrocławskim dworcu w nocy otwarta jest nieduża poczekalnia w pomieszczeniu, do którego wchodzi się przy kasach od strony wejścia z dworca autobusowego. Niestety, przychodząc późno ryzykujemy, że wszystkie siedzenia będą zajęte.  Pozostanie nam wtedy usiąść na posadzce.

 
08.11.2014 (sobota)
 
Wrocławską poczekalnię nocną zamykają o 04:00. Podróżni przechodzą do większej poczekalni w holu głównym dworca, gdzie jest dużo cieplej i wygodniej. Nie będziecie mieli jednak czasu, bo o 05:12 odjeżdża pociąg TLK Mieszko do Gdyni przez Poznań. Do Poznania pociąg dojeżdża o 07:58.
 
W Poznaniu macie dwie możliwości. Pociąg TLK Mieszko stoi tam 42 minuty, więc spokojnie zdążycie dojść do skrzyżowania ulicy Święty Marcin z Aleją Niepodległości, gdzie jest świetne miejsce na „selfie”, za które na pewno uzyskacie sporo polubień na Facebooku, albo na blogu podróżniczym.
 
Druga możliwość, na której się skupię, to przejazd pociągiem TLK Szkuner do Szczecina. Pociąg odjeżdża z Poznania o 08:22, być może część wagonów jedzie bezpośrednio z Wrocławia. W tym przypadku robicie „selfie” na poznańskim dworcu głównym. TLK Szkuner melduje się w Szczecinie o 11:02.  Na zwiedzanie Szczecina macie niecałe trzy godziny – o 13:57 odjeżdża pociąg TLK Żuławy relacji Szczecin – Olsztyn. Przez trzy godziny bez problemu pospacerujecie po centrum Szczecina i po Wałach Chrobrego.
 
Z pociągu TLK Żuławy wysiadamy o 15:56 w Białogardzie. Wiem, to mała mieścina i nie zaszpanujecie przed znajomymi, ale w listopadzie szybko robi się ciemno, więc warto choć trochę pozwiedzać przed zapadnięciem zmroku. W dodatku „selfie” bardzo ładnie wychodzą w delikatnych promieniach zachodzącego, jesiennego słońca. Dwie godziny wystarczą na zwiedzanie Białogardu.
 
O 17:56 z Białogardu odjeżdża pociąg TLK Czartoryski do Kołobrzegu. Do Kołobrzegu dojeżdża o 18:32. Jest już ciemno, więc nie wiem, czy spacer po tym mieście lub na plaży po zmroku kogoś interesuje. W końcu nie będzie można pochwalić się fotką na Instagramie czy Facebooku. Z Kołobrzegu o 19:43 odjeżdża pociąg TLK Ustronie do Krakowa Płaszowa.  Pociąg dojeżdża o 22:38 do stacji Gdynia Główna. Możecie wyjść na spacer po Gdyni w stronę promenady – w jedną stronę idzie się 20-25 minut, albo zostać na dworcu. Miasto wygląda niezbyt ładnie zarówno w dzień, jak i w nocy, więc niewiele stracicie po zmroku. Nocka na dworcu w Gdyni. Jeżeli nie żal wam 10 złotych, możecie wziąć prysznic w dworcowym szalecie. Oszczędzacie 2,5 złotego na siku, bo w pomieszczeniu z prysznicem jest też muszla klozetowa.
 
Po sobocie możecie się już chwalić, że zwiedziliście Wrocław, Poznań, Szczecin, Białogard, Kołobrzeg i Gdynię. To dopiero początek zabawy.
 
09.11.2014 (niedziela)
 
Pierwszy pociąg TLK na południe odjeżdża z Gdyni na południe kraju odjeżdża o 04:57. Jednak jest wtedy jeszcze zmrok, więc polecam przejazd pociągiem TLK Pojezierze o 07:40 do Sopotu, gdzie będziecie dziewięć minut później. Można jechać wcześniej którymś z licznych pociągów Szybkiej Kolei Miejskiej, ale stracicie wtedy 3 złote i nie będziecie mogli się chwalić, ile zaoszczędziliście. To niepowetowana strata w dzisiejszej blogosferze podróżniczej.
 
W Sopocie macie 37 minut na dobiegnięcie do mola, zrobienie „selfie” i powrót na dworzec, bowiem o 08:26 pociąg TLK Heweliusz zawiezie was do Gdańska, gdzie dojedziecie o 08:45.  Z kolei z Gdańska o 09:54 odjeżdża pociąg TLK Doker do Katowic. Na Gdańsk macie więc niecałą godzinę. Nie dojdziecie wprawdzie do Motławy, ale jeżeli się pospieszycie, zdążycie zobaczyć ulicę Długą i zrobić sobie „selfie”, którym zaimponujecie znajomym.
 
Wiem, że według tego planu macie mało czasu na zwiedzanie Sopotu i Gdańska. Możecie dołożyć kilka złotych na przejazd pociągami Szybkiej Kolei Miejskiej, dzięki czemu będziecie mieć znacznie więcej czasu, ale wtedy inni podróżnicy uznają was za bardzo rozrzutnych, rozpieszczonych bogaczy. Być może zrekompensują wam to „polubienia” za fotki z najmodniejszych miejsc.
 

Gdańsk

Gdańsk

Pociąg TLK Doker jedzie do Katowic przez Bydgoszcz i Toruń. Moglibyśmy zatrzymać się w Tczewie, lecz to miasto jest zbyt mało popularne i jego zwiedzanie nie przyniesie wam sławy. Co innego Bydgoszcz – tu pociąg dojeżdża o 11:54.   Centrum Bydgoszczy prezentuje się bardzo ładnie, jednak wymaga  dwudziestominutowego spaceru w jedną stronę.  Dojście tam i z powrotem zajmuje 40 minut, a pociąg TLK Bydgoszczanin do Torunia odjeżdża o 13:49.  Macie więc ponad godzinę na spacer po centrum Bydgoszczy – najlepiej zrobić fotkę na Starym Rynku i nad Bydgoską Wenecją, szczególnie to drugie miejsce zrobi wrażenie na znajomych lub fanach.

 

W Toruniu jesteśmy już o 14:36. Na to miasto warto poświęcić więcej czasu. Z remontowanego dworca Toruń Główny idzie się dość długo do Starego Miasta. Wysiłek wynagradza panorama zabytkowej części Torunia z mostu im. Józefa Piłskudskiego.   Pociąg TLK Czartoryski odjeżdża dopiero o 18:18, jeżeli doliczymy dojście z dworca do centrum, pozostają nam ponad trzy godziny na spacer po Toruniu.   Przy okazji można coś zjeść, choć prawdziwy podróżnik bierze jedzenie ze sobą, aby jak najbardziej obniżyć koszty podróży.

 

Z Torunia odjeżdżamy po godzinie osiemnastej pociągiem TLK Czartoryski jadącym do Lublina.  O 21:06 wysiadamy na dworcu Warszawa Centralna. Idziemy na nocny spacer po centrum Warszawy – obowiązkowo selfie na tle Stadionu Narodowego. Oświetlony Stadion Narodowy doskonale widać z Placu Królewskiego, więc nie musimy tracić 5 złotych na przejazd do stacji Warszawa Stadion i 5 zł za przejazd z powrotem. Oszczędność 10 złotych – to nam przysporzy fanów w internecie.

 

Noc na dworcu Warszawa Centralna w wydzielonej poczekalni. Przy okazji można wziąć prysznic, ale to znów wydatek. Lepiej umyć się rano w pociągu.

 

Bilans sobotniej podróży – 5 miast w jeden dzień:  Sopot, Gdańsk, Bydgoszcz, Toruń, Warszawa. No po prostu cudowna podróż godna setek polubień na Facebooku.

 

10.11.2014 (poniedziałek)

 

Kolejny dzień podróży rozpoczynamy pociągiem TLK Karkonosze – odjazd z Warszawy Centralnej o 06:50, przyjazd do Lublina o 09:15.  Można też wysiąść na stacji Puławy Miasto o 08:39.  Dochodzimy pod Kaufland przy ulicy Lubelskiej, skąd na przykład o 09:25 odjeżdża bus do Kazimierza Dolnego. W Kazimierzu Dolnym jesteśmy o 09:49. Busy jeżdżą co 20 minut, ale nie mam cennika.

 

Z Kazimierza Dolnego jedziemy bezpośrednim busem o 13:10 do Lublina,  gdzie będziemy o 14:19.  Na zwiedzanie Lublina pozostają dokładnie 3 godziny. Nie jest to dużo, bowiem z dworca do centrum jest kawałek, ale wystarczy na szpanerskie fotki.

 

O 17:19 odjeżdża pociąg TLK San do Przemyśla.  Pociąg ma dwudziestominutowy postój na dworcu Rzeszów Główny – zdążymy wyskoczyć i zrobić sobie „selfie” – kolejne miasto zaliczone.

 

Pociąg kończy bieg w Przemyślu przed 22:00. Jak zwykle nocny spacer ulicami miasta, najlepiej wymyślimy jakąś legendę o goniących nas gangsterach i mamy piękną relację na blog podróżniczy.  Później do drugiej w nocy czekamy na pociąg TLK Chełmoński do Krakowa.

 

Przemyśl

Przemyśl

Zwiedzone miasta: Puławy, Kazimierz Dolny, Lublin, Przemyśl, ewentualnie Rzeszów.

 
11.11.2014 (wtorek)
 

Jesteśmy zbyt ambitni, aby jechać prosto do Krakowa. O 05:21 wysiadamy z pociągu TLK Chełmoński w Tarnowie.  Przy pierwszych promieniach słońca dochodzimy do tarnowskiego Rynku, pstrykamy zdjęcia, po czym wracamy na dworzec. O 08:00 jedzie pociąg TLK Kossak relacji Przemyśl – Szczecin.

 

Naszym następnym celem jest Kraków (przyjazd 09:45). Z Krakowa o 14:41 odjeżdżamy pociągiem TLK Ślązak do Katowic (przyjazd 16:38), gdzie kończymy naszą podróż.

 

Jak pisałem, podróż mogłaby być dłuższa, ale ze względu na tłok lepiej zakończyć ją już 11 listopada.

 

Tarnów

Tarnów

Podsumowanie:
 
Jeśli odbędziecie podróż według mojego planu, zwiedzicie 17 polskich miast, w dwóch innych miastach zrobicie sobie selfie, zdobędziecie fanów, zyskacie rozgłos w mediach jako wielcy podróżnicy. Wszystko za 74 złote + dopłaty na busa do Kazimierza Dolnego (ale to wycieczka fakultatywna, zamiast tego można zatrzymać się np. w Nałęczowie).  Będziecie gwiazdami, prawdziwymi podróżnikami uwielbianymi przez media.
 

Chcecie więcej zaoszczędzić – jedzenie bierzecie ze sobą. Załatwiacie się w pociągach, a na wszelki wypadek zaopatrujecie się w „Stoperan”. Jedna paczka wyjdzie taniej niż kilka wizyt w toaletach.  W podróży najlepiej pić wodę z kranu, ale radzę nalać do butelki wodę z kranu we własnym mieszkaniu, bowiem zmiana bakterii spowodowana spożyciem wody w innym mieście również może wywołać biegunkę.

 

A tak naprawdę nie bierzcie tego artykułu zbyt poważnie. To taka moja satyra na modę na tanie podróżowanie i prześciganie się na blogach, kto zwiedził więcej i ile zaoszczędził.

 

Mapa podróży z "Biletem Podróżnika"

Mapa podróży z „Biletem Podróżnika”

%d bloggers like this: