Kolej na Podróż

Pszczyna – perełka Górnego Śląska

Pszczyna to małe miasto położone pomiędzy Katowicami a Bielskiem-Białą. Zatrzymują się w nim pociągi Kolei Śląskich oraz pociągi TLK PKP Intercity. W młodości kilkakrotnie byłem w tym mieście i chciałem zobaczyć, jak po kilku latach nieobecności ocenię tę miejscowość.

Zobacz również:

Czechowice-Dziedzice – spacer po centrum
Goczałkowice-Zdrój
Oświęcim – co zobaczyć?
Cieszyn – spacer po centrum
Żywiec – spacer po mieście


Dworzec kolejowy w Pszczynie został niedawno otwarty po dość długim remoncie. Wyremontowano jedynie budynek dworca, kładka nad torami i peron 2 nadal wyglądają niezbyt ładnie. Plac przed dworcem również. Wyremontowany budynek natomiast prezentuje się bardzo ładnie – z zewnątrz i w środku, choć w środku jest trochę martwo. Poza kasą Kolei Śląskich, automatami z przekąskami, poczekalnią i toaletą z zamkiem otwieranym po wrzuceniu monety 2 zł nie ma tam nic. Jest ładnie, czysto, ale jakoś martwo. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie.

Pszczyna - dworzec kolejowy

Pszczyna – dworzec kolejowy

Dworzec kolejowy położony jest blisko największych atrakcji Pszczyny. Spod dworca kierujemy się w prawo. Po trzech-czterech minutach dojdziemy do ruchliwej ulicy Dworcowej. Przechodzimy przez jezdnię, idziemy w lewo, po czym skręcamy w ścieżkę prowadzącą do parku (znany jako „Park Kolejowy”. Po kolejnych dwóch minutach marszu ukaże nam się nieduży skansen „Zagroda Wsi Pszczyńskiej”. Skansen bardzo ładnie wygląda o poranku, szczególnie kiedy przez mgłę przebijają się pierwsze promienie słońca. Na powierzchni 2 ha zgromadzono kilkanaście zabytków architektury drewnianej z okolic Pszczyny, głównie z XIX wieku. Wśród eksponatów znajdziemy między innymi wozownię, masztalnię, szopę na siano, młyn wodny, kuźnię, spichlerz, czy chałupę mieszkalną. Wstęp płatny. W 2014 roku bilet normalny kosztował 7 złotych. Jeżeli szkoda wam pieniędzy, to wszystko widać z zewnątrz i z zewnątrz możecie też zrobić piękne zdjęcia.

 

Pszczyna - skansen

Pszczyna – skansen

Kolejną atrakcją jest Park Zamkowy. Ze skansenu do parku prowadzi szeroka ścieżka, z kierunkowskazami, więc nie sposób się zgubić. W godzinach szczytu problem może sprawić przejście przez ruchliwą ulicę. W drodze do parku mijamy Dom Ogrodnika – mały budynek, w którym dawniej mieszkał ogrodnik opiekujący się parkiem, później Dom Ogrodnika był siedzibą Straży Parkowej. Obecnie stoi pusty.

Park Zamkowy to świetne miejsce na kilkugodzinny, spokojny spacer. Piękno doceniają fotografowie ślubni, którzy przyjeżdżają tu na sesje fotograficzne z nowożeńcami z całego Górnego Śląska i powiatu oświęcimskiego. Park wygląda ładnie o każdej porze roku, aczkolwiek wiosną i jesienią zachwyca, kiedy wszystko mieni się kolorami. Teren ogólnodostępny, podczas spaceru warto zwrócić uwagę na niewielkie budynki – Herbaciarni, Piwnicy Lodowej, gdzie dawniej składowano zapasy lodu dla zamku i prywatny dworek – Ludwikówkę. Wszystko opisane na tabliczkach informacyjnych.

Podczas spaceru nie da się nie zauważyć Zamku, ale o nim napiszę później, bowiem wiele osób kończy zwiedzanie parku, kiedy zobaczą ruchliwą ulicę Żorską. Duży błąd, bowiem wystarczy przejść przez tę ulicę, a znajdziemy się Parku Zwierzynieckim, gdzie utworzono Pokazową Zagrodę Żubrów. Na 10 hektarach wybudowano dwie duże zagrody nie tylko dla żubrów. Zwierzęta można obserwować z pomostu, a dla najmłodszych i grup szkolnych przygotowano ścieżki edukacyjne. Na terenie Pokazowej Zagrody Żubrów działa restauracja, wydzielono też niewielką salę kinową. Wstęp płatny. W 2014 roku bilet normalny kosztował 9 złotych, ale można było kupić bilet łączony na zagrodę i skansen, kosztujący 12 złotych, dzięki czemu można było zaoszczędzić 4 zł.

Jeżeli zdecydujemy się na powrót przez Park Zamkowy, dojdziemy do zamku (właściwie pałacu), dawnej rezydencji magnackiej wybudowanej w XI lub XII wieku, później wielokrotnie przebudowywanej. Od 1946 roku w zamku mieści się Muzeum Zamkowe. Do zwiedzania udostępniono liczne pomieszczenia na I i II piętrze. Nie sposób wszystkiego wymienić, mogę jedynie powiedzieć, że kolekcja mebli i innego wyposażenia jest imponująca. Na II piętrze utworzono też Gabinet Miniatur, a w czterech innych salach organizowane są wystawy czasowe. Miłośnicy fotografii powinni zapamiętać część regulaminu dotyczącą fotografowania – wolno fotografować jedynie bez statywu i bez sztucznych źródeł światła, a zrobione zdjęcia można wykorzystywać tylko do użytku prywatnego. Dalsze rozpowszechnianie jest zakazane bez zgody Muzeum Zamkowego. Dotyczy to również publikacji zdjęć na Facebooku, blogach i portalach turystycznych. W 2014 roku bilet normalny kosztował 14,5 zł, dla rodzin przygotowano szereg ciekawych ofert, dzięki którym zwiedzanie nie jest aż tak drogie.

Tuż przy zamku mieści się odrestaurowany kompleks Stajni Książęcych – stajnia, powozownia i młyn. Wstęp płatny, bilet normalny w czasie opracowywania artykułu kosztował 5 złotych, rodziny mogły kupić bilet łączony z biletem do Muzeum Zamkowego.

Z Muzeum Zamkowego wychodzi się wprost na pszczyński Rynek – ładny, przyjemny, z ławeczkami i drzewkami dającymi cień podczas upałów. Uwagę przykuwa ławeczka Daisy – pomnik księżnej Marii Teresy Oliwii Hochberg von Pless – Angielki poślubionej w 1891 roku przez Jana Henryka XV – pana na pszczyńskim zamku. Ławeczkę odsłonięto w 2009 roku. Spośród budynków otaczających Rynek wyróżnia się neorenesansowy ratusz. Sam Rynek to ładne, ale trudne do sfotografowania miejsce. Najlepiej po prostu usiąść na którejś z ławek i delektować się atmosferą tego miejsca.

 

Pszczyński rynek

Pszczyński rynek

W Rynku i przyległych uliczkach działa kilka profesjonalnie wyglądających lokali gastronomicznych. Na widok niektórych pozycji w menu aż ślinka cieknie, ale przerażają ceny. Niestety, ceny są wygórowane jak na tak małe miasto, właściciele lokali bez wątpienia liczą na przyjazd bogatych turystów.

Na koniec wstąpiłem do kawiarni „Pijalnia soków”, gdzie kupiłem loda włoskiego, dużego i smacznego, zdecydowanie wartego swojej ceny. Kawiarnia ta zbiera dobre recenzje, stosunek cen do jakości produktów przyciąga sporo klientów, przez co w weekendy bywa w niej tłoczno. Osobiście nie miałem zastrzeżeń, choć byłem tam zbyt krótko, aby napisać szczegółową recenzję.

Po skonsumowaniu loda pospacerowałem po uliczkach przyległych do Rynku. Zbliżała się godzina odjazdu pociągu, więc wróciłem na dworzec, mijając po drodze Muzeum Prasy Śląskiej.

Nie udało mi się zobaczyć wszystkich atrakcji Pszczyny, ale ze swojej strony mam o tym mieście jak najlepsze zdanie, przynajmniej o centrum, bowiem nie spacerowałem po osiedlach. Podróż pociągiem z Katowic do Pszczyny trwa około 40 minut, z Bielska-Białej dojedziemy w 35 minut. Wszystkie atrakcje skupione są na powierzchni kilku kilometrów, więc najlepiej zwiedzać miasto pieszo. Nie jest to miejsce dla imprezowiczów, miłośników ekskluzywnych knajp i drogich butików – to spokojne, małe miasto, pełne uroków, świetne na rodzinną wycieczkę. Gdybym miał wytknąć wady, to jedynie brak niedrogich noclegów, ale o te trudno na całym Górnym Śląsku.

Pszczyna w oczach innych blogerów podróżniczych zbiera średnie lub negatywne recenzje. Mnie osobiście bardzo się podoba, a artykuł zawiera moje subiektywne spostrzeżenia. Nie gwarantuję jednak, że i tobie Pszczyna się spodoba.

Zapraszam do śledzenia naszego profilu na Facebooku. Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz ten post znajomym lub dodasz odnośnik do mojego bloga 🙂

Pszczyna - neorenesansowy ratusz

Pszczyna – neorenesansowy ratusz

%d bloggers like this: