Kolej na Podróż

Szum stepu i pustyni – recenzja

O podróżach po najpopularniejszych miejscach napisano mnóstwo książek, wydano mnóstwo albumów, natomiast książek o podróżowaniu koleją próżno szukać w polskich księgarniach. Na przełomie listopada i grudnia od wydawnictwa LOKO Logistics otrzymałem do recenzji egzemplarz książki Seweryna Błasiaka pt. Szum stepu i pustyni – album połączony z osobistą relacją z wycieczki po Chinach i Mongolii.

 

Seweryn Błasiak to pasjonat kolei, pasjonat podróży i fotografii z nieprzeciętnym sprzętem i talentem, o czym można się przekonać oglądając próbkę jego możliwości na portalu World Rail Photo. Jak podkreśla w książce, dwumiesięczna wyprawa po Chinach i Mongolii była jego pierwszą tak daleką wyprawą, a po opisach lokomotyw i szlaków łatwo sobie wyobrazić, że przygotowania musiały trwać równie długo jak sama wyprawa.

 

Książka Szum stepu i pustyni jest swego rodzaju podsumowaniem wyprawy – bogato ilustrowaną relacją z opisem rzeczywistości otaczającej autora. Rzeczywistości zupełnie innej niż ta, którą widzimy spokojnie siedząc sobie przed telewizorem, przeglądając portale internetowe, czy odpoczywając w luksusowym hotelu.

 

Jako stały czytelnik blogów podróżniczych obawiałem się, że będzie to kolejna relacja z podróży pokazująca świat widziany przez różowe okulary, gdzie wszyscy są piękni, mili, bezinteresowni, a podróż przebiega bez żadnych przeszkód. Po wnikliwej lekturze doszedłem do wniosku, iż w końcu leży przede mną autentyczna relacja, bez zmyślonych historyjek, choć w niektóre, jak choćby wędrówka z bezpańskimi psami po mongolskim stepie, trudno byłoby uwierzyć, gdyby nie zdjęcia.

 

Szum stepu i pustyni liczy dwieście stron. Gdybym miał wystawić ocenę za samą okładkę, dałbym 10 na 10. Album został wydany na papierze kredowym, dzięki czemu zdjęcia prezentują się świetnie. Papier tego typu ma jednak wadę – łatwo na nim zostawić odciski palców, co mnie się również przydarzyło. Czcionka jest duża, bardzo dobrze dobrana, proporcje pomiędzy tekstem a opisami zdjęć właściwe i podczas lektury nie męczą się oczy. Przyczepiłbym się jedynie do stron, gdzie na dwóch stronach są cztery zdjęcia bez żadnego tekstu. Mimo wszystko lepiej się czyta, kiedy na stronie jest trochę tekstu i trochę zdjęć.

 

Szum stepu i pustyni

Jedno ze zdjęć z książki (fot. Seweryn Błasiak)

W całej książce nie znalazłem błędów stylistycznych i językowych. Nie należy się spodziewać wielostronicowych opisów przyrody rodem z dzieł Sienkiewicza, ale język jest poprawny, przekaz zrozumiały, a słownictwo w sam raz na luźną, osobistą relację podróżniczą.

 

Jeśli chodzi o samą treść – książka podzielona jest na dwie części – część opisującą podróż po Chinach (autor podróżuje z towarzyszką – Magdą) i część opisującą podróż po Mongolii (samotna podróż autora). Autor nie skupia się tylko na kolei, dowiemy się także sporo o mentalności mieszkańców tych krajów, zwyczajach, kuchni i realiach życia.

 

Bardzo podoba mi się odejście od schematu spotykanego w innych relacjach polegającego na opisywaniu największych atrakcji w najpopularniejszych miasta co „musisz zrobić”, co „musisz zobaczyć” lub atrakcje „za darmo”. Seweryn Błasiak zbacza z utartych szlaków, podejmuje znacznie ambitniejsze wyzwania, pokazuje te kraje z innej perspektywy.

 

Jak wspomniałem na wstępie, autor opisuje również niemiłe doświadczenia – naciągaczy, ludzi próbujących zarobić na turystach, przy czym nie gardzi nimi, nie stara się ich poniżyć, nie prezentuje siebie jako najmądrzejszego, nieomylnego podróżnika. Nie jest też cyborgiem – zmaga się z własnymi słabościami – wyczerpaniem, czy „klątwą Faraona”, której miałem okazję osobiście doświadczyć nawet podczas podróży po Europie. Relacja jest dojrzała, zupełnie inna od wpisów na blogach podróżniczych, pełnych młodzieńczej naiwności i bezkrytycznego spojrzenia na świat. „Szum stepu i pustyni” pokazuje różnych ludzi – dobrych i złych, bez zbędnego koloryzowania i zbędnych komentarzy.

 

Jak na album przystało, największym atutem publikacji są zdjęcia, dodajmy, że zdjęcia najwyższej klasy. Po obejrzeniu tych zdjęć zapewne większość czytelników chciałaby wybrać się w podróż w tamte rejony, ale sam autor nie pozostawia złudzeń – nie była to łatwa podróż, a piękno widziane na zdjęciach w rzeczywistości potrafi być bardzo zdradliwe. Zdjęcia są precyzyjnie opisane, można się między innymi dowiedzieć ciekawostek o tamtejszych lokomotywach. Album to nie tylko kolej – także ludzie i zwierzęta.

 

Nie jest to książka, którą czyta się jednym tchem. Momenty wartkiej akcji (np. burza na pustyni) przeplatają się z opisami emocji towarzyszącymi wyścigowi z czasem, aby zdążyć sfotografować pociąg w wymarzonej scenerii – osoby nierozumiejące pasji fotografowania pociągów mogą być niektórymi fragmentami znudzone. Natomiast jako całość relacja jest bardzo ciekawa; jednak aby przenieść się wyobraźnią w opisane rejony, należy czytać ją powoli, zapomnieć na jakiś czas o komputerze, telewizorze i troskach dnia codziennego.
 
Osobiście podziwiam autora za długie przygotowania do podróży, włożony trud i walkę z własnymi słabościami. Stworzenie takiego albumu wiązało się z ogromnym wysiłkiem, poprzedzonym żmudnymi przygotowaniami. Przyznam się, że nie podjąłbym się takiej wyprawy.

 

Gdybym miał oceniać całość, dałbym 8,5/10. Zalety tej książki to piękne zdjęcia, piękna okładka, starannie wykonany skład tekstu i relacja. Czego mi zabrakło – przede wszystkim mapy podróży i to przy obu częściach – Chinach i Mongolii. Dziwi mnie to, ponieważ w swojej relacji autor często chwali się, iż kolejarzom oraz napotkanym ludziom pokazywał mapę sieci kolejowej Mongolii z zaznaczonymi miejscami, które chciał odwiedzić. O ile największe miasta można skojarzyć na podstawie map z atlasów, to nazwy niektórych stacji nic nie mówią czytelnikom.

 

Druga wada to raczej już moje prywatne spostrzeżenie – za mało jest zdjęć wnętrz pociągów. Chętnie zobaczyłbym, jak wygląda na przykład mongolski pociąg lokalny w środku.

 

Szum stepu i pustyni to nie jest książka dla każdego. To książka dla koneserów – osób zafascynowanych pociągami w różnej postaci i opisywanymi rejonami. Książka ambitna, w pewnym stopniu pionierska na polskim rynku wydawniczym. Seweryn Błasiak podejmując taki temat sam zawęził krąg potencjalnych odbiorców. Z jednej strony to zaleta, z drugiej wada, bowiem książka nie spodoba się podróżnikom podróżującym według tras zaproponowanych przez przewodnik, razem z tysiącami innych turystów zwiedzających i fotografujących te same miejsca. Nie spodoba się też „grosikowym turystom”, ponieważ nie jest to poradnik o tanim podróżowaniu i oszczędzaniu w podróży. Z kolei typowi podróżnicy pewnie będą się pukać w czoło na myśl o tym, jak ktoś może fascynować się pociągami i lokomotywami.

 

Pozostaje niemała grupa miłośników kolei, którzy z pewnością docenią poświęcenie autora. Jeżeli chcesz sprawić prezent pod choinkę miłośnikowi kolei – książka Szum stepu i pustyni jest godna polecenia. Tylko należy uważać, aby podobnego prezentu nie podarowały inne osoby, gdyż na polskim rynku nie ma książek o podobnej tematyce.

 

Album kosztuje 65 złotych, do ceny należy doliczyć koszty wysyłki w wysokości 13 złotych. Razem 78 złotych. Cena może się wydawać wysoka jak na polskie warunki, ale pamiętajmy o kosztach druku, przygotowania do druku, a sam autor również musiał wydać niemałą kwotę na sprzęt fotograficzny, bilety, ubezpieczenie i wydatki na miejscu (choć zaznacza, że wybierając się w podróż nie myślał o napisaniu książki) . Wbrew powszechnej opinii to wszystko kosztuje, więc taka cena jak najbardziej odpowiada jakości.

 

Książkę wydało małe i młode wydawnictwo LOKO Logistics z siedzibą w Gnieźnie. Wydawca na swojej stronie internetowej napisał „zamierzamy publikować książki i albumy poświęcone tematyce kolejowej”. Nie mam nic przeciwko, przydałoby się więcej książek o tej tematyce. Tylko pytanie, czy będzie się to opłacało? Rynek jest brutalny. Pozostaje jedynie kibicować.

 

Strona internetowa wydawnictwa: http://www.lokologistics.pl/wydawnictwo/