Kolej na Podróż

Bezpieczeństwo w pociągach

 

Bezpieczeństwo w pociągach to temat przerabiany od wielu lat. Na forach internetowych można przeczytać liczne wątki dotyczące złodziei, napadów, kradzieży kieszonkowych. Spotykamy się ze skrajnie różnymi opiniami – jedni opisują grupy złodziei przeczesujące pociągi TLK, inni wyśmiewają obawy jako paranoję, bo przecież im się nic nie stało, ani nie widzieli nikogo podejrzanego. Prawda leży pośrodku. Prywatnie unikam podróżowania nocnymi pociągami TLK nie tyle ze względu na złodziei, co na podchmielone lub podejrzane towarzystwo, wolę przenocować na którymś z moich ulubionych dworców kolejowych. Czasami jednak nie ma wyjścia.

 

Wagon TLK

W nocnych pociągach najczęściej spotkamy starsze wagony

Gangi złodziejaszków grasują w pociągach od wielu lat. Zjawisko to było, jest i będzie. Wydaje się, że nie ma na nich sposobu. Krokiem w dobrą stronę było zatrudnienie przez PKP Intercity ochroniarzy w nocnych pociągach TLK (wtedy Tanie Linie Kolejowe), z powodu oszczędności po jakimś czasie zrezygnowano z tego pomysłu.

 

1. METODY KRADZIEŻY

 

Na złodzieja można się natknąć gdziekolwiek – w centrum miasta, na deptaku, na dworcu. W przypadku pociągów dziennych najczęstszą metodą kradzieży jest kradzież „na podwieszkę”. Wygląda to tak, że złodziej dosiada się na chwilę, wiesza swoją kurtkę obok kurtki ofiary (w EN 57 po drugiej stronie), po kilku minutach udaje, że zaczyna czegoś szukać i grzebie w kieszeniach kurtki ofiary. Po upływie kilku następnych minut wysiada lub idzie w nieokreślonym kierunku, najczęściej szukać ofiary.

 

Kieszonkowiec zatrzymany na gorącym uczynku

 

Policjanci z wspólnie z funkcjonariuszami SOK zatrzymali kieszonkowca, który okradł pasażera pociągu. Znaleziono przy nim świeżo skradzione dokumenty i pieniądze. Za kradzież grozi mu 5 lat pozbawienia wolności.

 

Nad ranem w pociągu relacji Wrocław -Katowice funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei zauważyli mężczyznę, który na ich widok wyrzucił portfel i zaczął uciekać. SOK- iści wezwali policjantów, którzy zatrzymali kieszonkowca. Przy 47- letnim mieszkańcu Chorzowa znaleziono sporą ilość gotówki, karty bankomatowe oraz dowód osobisty nie należący do niego. Okazało się, że to znany katowickim policjantom kieszonkowiec, który „pracował” w pociągach i wcześniej był notowany za podobne kradzieże. Kieszonkowiec prawdopodobnie wykorzystywał sposób kradzieży na tzw. ” podwieszkę” – powiesił swoją kurtkę obok kurtki ofiary, potem pod pozorem sprawdzenia czegoś w swojej kurtce przeszukał ubranie

współpasażera, po czym wyszedł ze skradzionym mieniem. Za kradzież grozi kara
pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.

 

(źródło: komunikat prasowy śląskiej policji)

 

Z kradzieżami na podwieszkę spotykałem się wielokrotnie podczas podróży na studia. Mnie też próbowali tak okraść, ale się zorientowałem. Złodzieje byli różni – kieszonkowcy działający samotnie, jak również gangi panów w średnim wieku – część hałasowała, aby odwrócić uwagę podróżnych (np. kłócili się głośno o palenie w przedziale dla niepalących), inny w tym czasie przeszukiwał kieszenie pasażerów patrzących na kłócących się wspomnianych członków gangu.

 

Na Górnym Śląsku miały miejsce kradzieże bez określonej nazwy: pasażer kładł obok siebie plecak lub torbę (laptopów wtedy nie było), pociąg zatrzymywał się na jakimś przystanku na odludziu, złodziej szybko złapał plecak i wyskakiwał z pociągu stojącego na przystanku. Zanim pasażer zdążył zareagować, znikał w lesie lub na osiedlu familoków. Były to jednak czasy, kiedy nie było telefonów komórkowych (lub miały wielkość cegły), a policji niezbyt chciało się reagować na podobne kradzieże.

 

Kiedy nie było telefonów komórkowych, dużo większym problemem były rozboje w pociągach, często z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Na stacji na odludziu wsiadał osiłek lub grupa osiłków, którzy zastraszali pasażerów i wymuszali najczęściej drobne kwoty grożąc pobiciem. Wysiadali na następnej stacji gdzieś na odludziu i tyle ich widziano. Teraz, kiedy policję łatwo można wezwać z dowolnego miejsca na trasie, a kary za rozboje znacznie zaostrzono, podobne zdarzenia są raczej rzadkie, często spotykane są w pociągach na linii Warszawa – Tłuszcz, z racji częstych zdarzeń kryminalnej uchodzącej za najniebezpieczniejszą relację pociągów dziennych w Polsce.

 

Art. 280. Rozbój
§ 1. Kto kradnie, używając przemocy wobec osoby lub grożąc natychmiastowym jej użyciem albo doprowadzając człowieka do stanu nieprzytomności lub bezbronności, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
§ 2. Jeżeli sprawca rozboju posługuje się bronią palną, nożem lub innym podobnie niebezpiecznym przedmiotem lub środkiem obezwładniającym albo działa w inny sposób bezpośrednio zagrażający życiu lub wspólnie z inną osobą, która posługuje się taką bronią, przedmiotem, środkiem lub sposobem, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

 

Jest jasne, że nie opłaca się dokonywać rozbojów – za kilka złotych można trafić do więzienia nawet na 12 lat, choć często kary ograniczają się do 3 lat pozbawienia wolności, przy czym sprawcy wychodzą na wolność po odbyciu połowy kary. Zdarzają się również przypadki, że sąd nie decyduje się na wymierzenie kary bezwzględnego pozbawienia wolności, orzekając wyrok w zawieszeniu na okres próby do lat pięciu. W tym przypadku wysoka kara skutecznie odstrasza potencjalnych napastników.

 

Co do współczesnych kradzieży w pociągach, krążą legendy o rozpylaniu gazu usypiającego w wagonach. Pasażerowie zasypiają, a złodzieje przez dość długi czas przeszukują ich bagaże w poszukiwaniu cennej zawartości. Nie wiem, ile jest w tym prawdy, osobiście nie spotkałem się z aż tak drastycznym sposobem kradzieży.

 

Pewne natomiast jest, że przyjęła się kradzież „na śpiocha” – pasażer sobie smacznie śpi, a złodziej dyskretnie kradnie mu sprzęt elektroniczny, gotówkę lub cały plecak, po czym w którejś z toalet pociągu przeszukuje plecak, zabiera wartościowe przedmioty, resztę zostawia. Złodziej nie stosuje przemocy wobec pasażerów.

 

Jak wygląda taka kradzież? Do pociągu nocnego wsiada kilku pasażerów. Zachowują się nienaturalnie. Jeden z nich często chodzi po korytarzu, robiąc wstępne rozpoznanie terenu. Potem do akcji wkraczają kolejni. Najczęściej bywa tak, że przed wejściem do przedziału świecą latarkami pasażerom po oczach, aby upewnić się, czy wszyscy śpią. Potem jeden z nich (najczęściej niepozorny, drobnej budowy ciała, za to ze zwinnymi rękoma) wchodzi do przedziału, aby przeszukać bagaże. W pobliżu jako obstawa stoją dwaj dobrze zbudowani panowie od „robótek ręcznych”, czyli potrafiący łamać kości ręką. Jeżeli któryś z pasażerów obudzi się, złodziej odstępuje od kradzieży, czasami nawet zostawi jakiś banknot w ramach przeprosin za przerwanie snu. Złodzieje przechodzą do innego przedziału, powtarzając tę samą czynność.

 

W tym miejscu należy jednak wspomnieć, że często nienaturalny ruch na korytarzu spowodowany jest częstymi wyjściami palaczy do toalety na papierosa. Niektórzy potrafią wyjść do toalety nawet kilka razy w ciągu godziny. Kiedy jechałem nocnym TLK Rozewie z Wrocławia do Poznania, toalety służyły jako palarnie przez całą drogę – gdybym pilnie potrzebował do ubikacji, nie zdążyłbym, bowiem palacze ustawiali się w kolejkach.

 

Może się też zdarzyć, że to nieumundurowani funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei świecą latarkami po oczach pasażerów. Dlaczego to robią? Nie wiem.

 

2. NAJNIEBEZPIECZNIEJSZE TRASY W POLSCE

 

W pociągach nocnych działają fachowcy, wyspecjalizowane gangi doskonale potrafiące wytypować ofiarę i dokonać kradzieży. Nie ma reguły co do wyglądu – są to osoby w różnym wieku, często nierzucające się w oczy. Złodziejem może być zarówno starszy, elegancki pan, jak i kulturalny biznesmen. Co ciekawe, wśród złodziei w polskich pociągach raczej nie spotkamy osób o stereotypowym wyglądzie bandyty – byliby wtedy zbyt łatwi do rozpoznania.

 

Złodzieje działają na różnych trasach, o różnych porach, jednak z lektury kronik kryminalnych oraz wątków na forach internetowych, można wyróżnić kilka szczególnie niebezpiecznych odcinków:

 

Bydgoszcz – Tczew (TLK Pogoria, pociągi wakacyjne, również Tczew – Gdańsk)
Konin – Września (pociąg TLK Szczecinianin)
Trzebinia – Lubliniec (pociąg TLK Przemyślanin)
Zawiercie – Gliwice (pociąg TLK Karkonosze w rozkładzie 2014/2015)
Kielce – Skarżysko- Kamienna – Radom (różne pociągi)

 

W czasie obowiązywania poprzednich rozkładów jazdy, sygnały o kradzieżach dochodziły również z nocnych pociągów TLK jadących z Wrocławia przez Głogów i Zieloną Górę nad morze. To właśnie pomiędzy Głogowem i Zieloną Górą działał gang okradający śpiących pasażerów. Prawdopodobnie w wakacje pojedzie tamtędy któryś z nocnych pociągów TLK, więc ostrzeżenie będzie aktualne.

 

Z kolei pociągi najbardziej zagrożone przestępczością pospolitą to pociągi nocne jadące przez Republikę Czeską, czyli TLK Chopin (Warszawa – Wiedeń z wagonami do Pragi i Budapesztu) oraz TLK Silesia (Kraków – Praga z wagonami do Wiednia i Budapesztu). W pociągach tych osoby jadące w wagonach z miejscami do siedzenia powinny się mieć na baczności od Zawiercia do stacji Brzecław (Břeclav) i Pragi lub od Krakowa do Pragi lub po przesiadce do innego wagonu do stacji Brzecław (Břeclav). Kradzieże w tych pociągach to powszechne zjawisko od lat, po polskiej stronie drużyny konduktorskie próbują im zapobiec często kontrolując bilety lub po prostu budząc pasażerów (to robi Straż Graniczna) na terytorium Polski, po wjeździe pociągu do Republiki Czeskiej złodzieje mają pociąg dla siebie. Kto zna czeską policję, ten wie, dlaczego.

 

Sytuacja uspokaja się dopiero po przekroczeniu granicy austriackiej. Dopłaty do miejsca w wagonie z miejscami do leżenia lub w wagonie sypialnym w tych pociągach są niezbyt duże, dlatego warto dopłacić i dobrze się wyspać. Jeżeli pojedziecie w wagonie z miejscami do siedzenia i akurat was nie okradną, to nie piszcie na wszystkich forach, jak to jest bezpiecznie i jakie głupoty napisałem w tym artykule – po prostu mieliście szczęście. Podobnie w przypadku pociągów nocnych.

 

Na przykład jechałem kiedyś pociągiem TLK Szczecinianin z Poznania do Warszawy. Wyspałem się, nie działo się nic podejrzanego, byłem sam w przedziale. Nic mi nie zginęło, nikt mnie nie zaczepiał. Ale pasażerowi z tego samego wagonu skradziono drogiego smartfona.

 

Podałem tylko najniebezpieczniejsze trasy. Do kradzieży może dojść również na innych trasach, w innych pociągach. Czytałem o gangach grasujących wczesnym rankiem w pociągach TLK Zefir i TLK Słowiniec.

 

3. JAK REAGOWAĆ?

 

Zapewne przeczytaliście wskazówki co do sposobu postępowania w przypadku zauważenia podejrzanie zachowujących się osób w pociągu, chcecie się wykazać, okazać swoją sprawiedliwość. Zastanawiacie się tylko, w jaki sposób to zrobić. Jako osoba znająca realia nie tylko polskiego wymiaru sprawiedliwości radzę wam odpuścić. Jeżeli jesteście ofiarą, zgłoście kradzież na komisariacie po zakończeniu podróży. Nie jest to jednak łatwe, ale o tym później.

 

Przede wszystkim nie liczcie na drużynę konduktorską. To, że poza przyjęciem zgłoszenia i skierowaniem na komisariat nic nie zrobią, nie oznacza, iż są w zmowie ze złodziejami. Mogą być po prostu zastraszeni. Nie dziwcie się, mają pracę, rodzinę, nie chcą się narażać. Przecież kumple złodzieja mogą ich kiedyś dorwać w pociągu lub poza służbą i co wtedy? Spójrzcie na to z ludzkiego punktu widzenia. Czy na ich miejscu nie balibyście się?

 

Co do współpracy konduktorów ze złodziejami przypominam sobie sytuację z połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (prawdopodobnie 1995 rok). Jechałem z mamą pociągiem z Wałbrzycha do Katowic w pierwszej klasie (była jakaś zniżka). Za Opolem sympatyczny konduktor z dwiema ładnymi córkami w wieku ok. 13-15 lat (tak to wyglądało) sprawdzał bilety. Przed Rybnikiem z kolei do mojego przedziału próbował wejść dobrze zbudowany osobnik. Stanął w drzwiach, spojrzał zdziwionym wzrokiem na mnie i na mamę, po czym skonsternowany wyszedł. Jako dziecko (12-13 lat) myślałem, że to po prostu nieśmiały pasażer. Później pochodziłem po pustym wagonie i w ostatnim przedziale znalazłem 5 złotych w widocznym miejscu. Schowałem do kieszeni. Dopiero po kilku latach zrozumiałem, kim tak naprawdę był ten „nieśmiały pan” i dla kogo było przeznaczone 5 złotych.

 

Jeszcze kilka lat temu mówiło się o sygnałach od konduktorów dla złodziei – na przykład konduktor podobno zostawiał uchylone okno przy przedziale, w którym warto było kogoś okraść. Nie wiem, ile w tym wszystkim prawdy. Myślę, że pod tym względem sytuacja zmieniła się na lepsze i w PKP Intercity obecnie próżno szukać takich czarnych owiec.

 

Podejrzanych osobników lub kradzież można zgłosić do Straży Ochrony Kolei. Problem w tym, że Straż Ochrony Kolei zna twarze złodziei, a oni znają twarze SOK-istów i najczęściej bywa tak, że kiedy SOK-iści wsiadają do pociągu, złodzieje z niego właśnie wysiadają. Albo na odwrót. Nie będę wam tłumaczył, na czym to polega – są rewiry, są ustalone godziny pracy. Zresztą ostatnio zwiedzałem komendę Straży Ochrony Kolei w Krakowie i tamtejsze „centrum monitoringu” krakowskiego dworca głównego. Funkcjonariusze pracują w naprawdę spartańskich warunkach i można im tylko współczuć.

 

Swego czasu Straż Ochrony Kolei chwaliła się grupą specjalną działającą na terenie całego kraju, swoim charakterem przypominającą tzw. „brygady antyterrorystyczne”. Poza jedną brawurową akcją nigdy więcej o nich nie słyszałem, a przydaliby się.

 

Straż Ochrony Kolei

Na Straż Ochrony Kolei raczej nie ma co liczyć.

Poza tym SOK-istów jest tak mało, że nie mają możliwości, aby zapewnić bezpieczeństwo we wszystkich zagrożonych pociągach. Przecież muszą walczyć np. ze złodziejami węgla z pociągów towarowych na Górnym Śląsku, złodziejami trakcji i innymi. Nie widać, aby coś się pod tym względem zmieniało na lepsze.

 

Natomiast biorąc sprawy we własne ręce narażamy się na poważne konsekwencje. Pomijając konsekwencje ewentualnej bójki z potężnie zbudowanymi osiłkami, nawet drobni kieszonkowcy „siedzą w branży” przez wiele lat i dobrze znają prawo karne. Na poniższych przykładach wyjaśnię wam, jak mogą się bronić w sądzie:

 

Przykład 1:

 

Złodziej chodzi po pociągu obserwuje przedziały i pasażerów. Dla niektórych jest jasne, z kim mają do czynienia.

 

Interpretacja prawna: zamiar nie podlega karze, dopóki nie udowodni się przygotowań. Jeżeli nie udowodnicie, że złodziej obserwował pasażerów w ramach przygotowań do kradzieży, zostanie uniewinniony, bowiem wytłumaczy się, że szukał wolnego miejsca w przedziale, bo bał się np. podróży z podchmielonym towarzystwem lub … bał się złodziei. Gdyby złodziej chodził po pociągu i mówił „jestem złodziejem, kradnę wszystko, co wpadnie mi w ręce”, nie może zostać za to ukarany.

 

Przykład 2:

 

Złodziej wchodzi do przedziału ze śpiącymi pasażerami. Jeden z pasażerów budzi się, złodziej spłoszony ucieka.

 

Interpretacja prawna: kwestia dyskusyjna. Jeżeli złodziej tylko wszedł do przedziału i upewniał się, czy wszyscy śpią, nie poniesie kary. Natomiast jeżeli przeszukiwał kieszenie lub wpychał ręce do plecaka, mówimy o usiłowaniu udolnym, a więc może odpowiadać za swój czyn zgodnie z art. 14 kk, choć z reguły kara będzie łagodniejsza niż za dokonanie czynu.

 

Art. 13. § 1. Odpowiada za usiłowanie, kto w zamiarze popełnienia czynu zabronionego swoim zachowaniem bezpośrednio zmierza do jego dokonania, które jednak nie następuje.
Art. 14. § 1. Sąd wymierza karę za usiłowanie w granicach zagrożenia przewidzianego dla danego przestępstwa.

 

W tym przypadku pojawia się problem. Jeżeli usiłowanie nie zostało zarejestrowane na nagraniu mamy sytuację, kiedy sąd musi rozstrzygnąć na zasadzie „słowo przeciwko słowu”, czyli który świadek jest wiarygodny, a który nie. Teraz wyobraźcie sobie – na złodzieja przeszukującego bagaże podróżnych czekają na korytarzu dwaj inni (obstawa). Złodzieja w akacji widział jeden pasażer z czworga, który akurat się obudził. To on zeznaje przeciwko złodziejowi, jest sam, natomiast złodziej ma dwóch kolegów. Oni potwierdzą zeznania złodzieja, więc sąd ocenia wersję trzech świadków przeciwko wersji jednego świadka. Komu uwierzy?

 

Przykład 3:

 

Złodziej kradnie pasażerowi plecak. Szybko ucieka z przedziału, przeszukuje plecak, łupy przekazuje wspólnikowi. Przypadek sprawia, że pasażer się budzi, zauważa brak plecaka. Zszokowany natychmiast wybiega z przedziału w poszukiwaniu swojej własności i na końcu wagonu łapie złodzieja z plecakiem.

 

Interpretacja prawna: sprawa pozornie wygrana, jednak złodziej zawsze może się obronić, że on tylko znalazł plecak i chciał go zwrócić. Jeżeli podczas rewizji osobistej funkcjonariusze nie znajdą przy nim skradzionych rzeczy, a złodziej nie wsypie wspólnika, nie ma szans na skazanie, mogą go jedynie wsadzić na 48 godzin do aresztu. W ostateczności, jeżeli sprawa trafi do sądu ze względu na to, że zatrzymany np. był wcześniej kilkakrotnie karany za kradzieże, może się on wytłumaczyć przemianą duchową, jaką przeszedł w więzieniu i teraz to on robi wszystko, aby zapobiec kradzieżom, jak również aby pasażerowie czuli się bezpiecznie i dlatego chciał zwrócić skradziony plecak. Sprawa do uniewinnienia.

 

Próbując samemu wymierzyć sprawiedliwość, sami narażacie się na odpowiedzialność karną. Co innego, jeżeli macie za sobą cały wagon pasażerów gotowych poświadczyć na waszą korzyść, znajomości w mediach lub jesteście członkiem partii rządzącej uwielbianej przez media. Natomiast jako zwykły pasażer lepiej się nie wychylać, narazicie się tylko na odpowiedzialność karną. Oto przykłady:

 

Przykład 4:

 

Widzisz podejrzanie zachowującego się osobnika. Wychodzisz na korytarz i mówisz do niego: „Jak cię tu jeszcze raz zobaczę, to zobaczysz, co ci zrobię”.

 

Interpretacja prawna: Wypowiadając te słowa narażasz się na odpowiedzialność karną z art. 190 § 1, bowiem zastosowałeś groźbę karalną. Groźba karalna polega na wzbudzeniu uzasadnionego strachu u pokrzywdzonego przed jej spełnieniem, sposób wyrażenia groźby nie gra roli. Pamiętajcie, jeżeli będziecie kiedyś oskarżeni o groźby karalne, to macie zwracać uwagę na to, że pokrzywdzony nie bał się waszych gróźb. W polskim prawie nawet najniebezpieczniejsza i najbardziej realna groźba nie jest groźbą karalną, o ile nie wzbudziła uzasadnionej obawy przed jej spełnieniem u pokrzywdzonego. Za przestępstwo to grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.

 

Przykład 5:

 

W przedziale śpi czworo pasażerów. Wchodzi złodziej. Złodziej kradnie telefon śpiącej współpasażerce, ty się budzisz i łapiesz złodzieja na gorącym uczynku. Przyjeżdża policja, w kurtce złodzieja znajdują smartfona skradzionego kolejnemu śpiącemu współpasażerowi z przedziału. Ty widziałeś tylko kradzież telefonu śpiącej współpasażerce.

 

Interpretacja prawna: Teoretycznie mamy do czynienia z przyłapaniem złodzieja na gorącym uczynku, czyli powinien odpowiedzieć karnie. Złodziej jednak może się wytłumaczyć, że on był jednym ze śpiących współpasażerów, a to właśnie ty podrzuciłeś mu ten telefon i smartfona innego współpasażera. Nikt, poza tobą, nie widział zdarzenia, więc jeżeli wymyśli wiarygodny powód, dlaczego miałbyś zrzucić winę na niego, odpowiesz z artykułu 235, a on zostanie uniewinniony.

 

Art. 235 kk
Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie,
wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

 

Przykład 6:

 

Złodziej obserwuje przedział, ty to zauważasz. Wychodzisz na korytarz i ostrzegasz złodzieja i lekko go uderzasz. Wypowiadasz przy tym słowa: „Wiesz za co”.

 

Interpretacja prawna: Takie działanie to klasyczny przykład naruszenia nietykalności cielesnej. Jeżeli złodziej zdecyduje się to zgłosić na policję, będziesz odpowiadał z art. 217 kk. To i tak lepsze niż pobicie, bo za pobicie możesz dostać trzy lata, nawet, jeżeli złodziej został złapany na górącym uczynku i nie ma wątpliwości, że dokonał kradzieży.

 

art. 217 kk
§ 1. Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.

 

Uważajcie też, co mówicie lub piszecie na temat złodziei w pociągach. Nawet słowa typu „połamać im ręce”, albo wyrażenie pochwały dla linczu na takim osobniku mogą skończyć się sprawą karną, o ile złodziej będzie na tyle bezczelny, że zgłosi ten fakt do prokuratury.

 

Art. 255. § 1. Kto publicznie nawołuje do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 3. Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 

To oczywiście najprostsze przykłady, bez wnikliwej analizy przepisów prawnych, orzecznictwa, linii obrony itp. Nie jest to portal prawny, dlatego podałem tylko podstawowe niebezpieczeństwa, na jakie można się narazić, próbując reagować podczas działania złodziei w nocnych pociągach. Wszystko zgodnie z prawem. Dlatego lepiej sprawę zostawić służbom powołanym do zwalczania przestępczości, jednak tym nie za bardzo się chce.

 

Jeżeli już musimy zareagować, lepiej rzucić jakąś petardę na korytarz, która obudzi innych pasażerów (ważne, aby nie zrobiła nikomu szkody), lub zacząć krzyczeć „złodziej” (inni pasażerowie mogą cię wziąć za chorego psychicznie paranoika).

 

W przypadku, kiedy zostałeś okradziony, zgłoś to drużynie konduktorskiej, a po dojechaniu do celu podróży udaj się na najbliższy komisariat policji (nie w soboty i niedzielę, wtedy zwykle nie przyjmują zgłoszeń). Zgłoszenie przestępstwa zajmie kilka godzin, policjanci przyjmą zgłoszenie, aczkolwiek niechętnie, bowiem takie zgłoszenie psuje statystyki. Pewnie sprawa zostanie umorzona z powodu niewykrycia sprawcy, ale jeżeli na danym terenie będzie dużo takich spraw, policja będzie musiała coś zrobić. Dlatego wszystkie ofiary kradzieży w pociągach powinny zgłaszać sprawy na policję – można to zrobić nawet po powrocie do swojego miasta, w dowolnym dniu, postępowanie będzie wtedy prowadzone w drodze pomocy prawnej.

 

Wiele osób obawia się konieczności dojazdów na ewentualne dodatkowe przesłuchania do komisariatu oddalonego na przykład o 100 kilometrów. Niepotrzebnie. Zawsze można poprosić o przesłuchanie w miejscu zamieszkania w drodze pomocy prawnej.

 

4. JAK UCHRONIĆ SIĘ PRZED KRADZIEŻĄ

 

Nie ma uniwersalnego sposobu na uchronienie się przed kradzieżą. Popatrz na sytuacje codzienne: nawet, jeżeli nie będziesz wychodzić z domu w obawie przed bandytami, to przecież może was zabić np. wybuch gazu. Jeżeli będziesz cały czas trzymać kurczowo torebkę w obawie przed kieszonkowcem, oni i tak znajdą dogodny moment, kiedy twoja uwaga będzie skupiona na przykład na opóźnieniu pociągu. Dlatego nie ma sensu demonizować i straszyć, jak to jest niebezpiecznie.

Gangi działające w pociągach nocnych to profesjonaliści, więc jedyny sposób na uniknięcie kradzieży to nie spać w pociągach. Niestety, często zdarza się, że zmorzy nas sen. Każdy ma swój sposób na zabezpieczenie się kradzieżą. Mój jest taki, że kładąc się spać plecak mam albo pod głową, albo pod brzuchem, więc złodziej nie może w nim grzebać i przy tym mnie nie obudzić.

 

Nocny pociąg TLK

Nocny pociąg TLK

Podczas jednej z podróży wypróbowałem inny sposób – miałem małą torbę podróżną na ramię, która podłożyłem sobie pod głowę. Jedną z szelek udało mi się obwiązać wokół uchwytu otwierającego drzwi (czeskie wagony B) w taki sposób, że osoba otwierająca drzwi naprężała szelkę, co z kolei powodowało poruszenie się mojej torby podróżnej. Na torbie miałem głowę, więc od razu się budziłem. Na szczęście jedyną osobą zaglądającą do przedziału była konduktorka kolei czeskich – szelka przy drzwiach wystraszyła ją, ale też pogratulowała mi pomysłu.

Niektórzy zamykają przedziały na łańcuch z kłódką lub kluczem imbusowym. Z jednej strony to dobry pomysł, bo daje poczucie bezpieczeństwa, z drugiej w razie wypadku lub pożaru bardzo utrudnia lub uniemożliwia opuszczenie wagonu i zamiast uratować, przyczyni się do śmierci.

 

Podstawowe zalecenia na pewno znacie. Przede wszystkim nie przyjmować posiłków lub napojów od nieznajomych – mogą zawierać środki nasenne lub pigułkę gwałtu. Nie ma większego znaczenia, czy pojedziesz sam w przedziale, czy wsiądziesz do przedziału z innymi podróżnymi – z pozoru eleganccy panowie mogą okazać się złodziejami. Z kolei może się zdarzyć, że normalni pasażerowie wysiądą, a ich miejsce zajmą pijacy, dresiarze lub złodzieje nie ma reguły. Oczywiście obowiązuje rezerwacja miejsc w pociągach TLK, ale można jechać bez rezerwacji miejsca, podobnie jak można zmienić miejsce, jeżeli nie pasuje nam towarzystwo w przedziale.

 

Na pewno nie należy patrzyć na każdego jak na złodzieja. Podczas jednej ze swoich podróży nocnym pociągiem TLK moją uwagę zwróciła grupka osób stojących na przedsionku. Podczas przejazdu pomiędzy Gdańskiem a Toruniem chodzili po korytarzu, zaglądali do przedziałów, dosiadali się, później zmieniali miejsca. Idealni kandydaci na gang złodziei pociągowych. Dopiero za Toruniem wyszedłem na korytarz, bo w moim przedziale nie było wolnych miejsc. Stałem tam do Warszawy, a do moich uszu dochodziły strzępki rozmów tej grupy – mówili tylko o tematach kolejowych, więc stało się dla mnie jasne, że to miłośnicy kolei, a ich zachowanie było spowodowane tym, że jechali na „Bilecie Podróżnika” i nie mieli rezerwacji miejsca, więc dosiadali się tam, gdzie było wolne miejsce.

 

Mam nadzieję, że nie dojdzie już do tak szokujących zdarzeń, kiedy dwaj zwyrodnialcy wyrzucili z pędzącego pociągu 21-letnią Annę Dybowską w 2004 roku. Takich sytuacji nie da się jednak przewidzieć. Na podobnych psychopatów można trafić wszędzie.

 

Więcej o sprawie: http://www.karasmierci.info.pl/zduny02072004.htm

 

5. KRADZIEŻE W POCIĄGACH ZA GRANICĄ

 

Wbrew obiegowej opinii, kradzieże w pociągach to problem nie tylko w Polsce. Podczas swoich podróży kolejowych po Europie (2006-2010) oraz sąsiednich krajach (2006-2014), wielokrotnie byłem świadkiem próby kradzieży. Czytam również fora miłośników kolei z innych krajów, a z nich oraz z doniesień prasowych wyłania się następujący obraz.

 

- niebezpiecznie jest w nocnych pociągach w Republice Czeskiej i na Słowacji. Złodzieje grasują na odcinku Brzecław – Brno w pociągu nocnym z Budapesztu do Berlina i w drugą stronę, w pociągach nocnych do Pragi na całej długości trasy (również polskie gangi) oraz w pociągu TLK Chopin na odcinku Bogumin (Bohumin) – Brzecław (Breclav). Czeska policja jest nieudolna i niekompetentna.

 

- na Słowacji złodzieje upatrzyli sobie odcinek Czadca (Cadca) – Kysucke Nove Mesto – Żylina w pociągach pospiesznych nocnych i porannych. To banda romska, działająca tam od dawna. Konduktorzy udają, że nic nie widzą. Policja czasami patroluje ten odcinek.

 

- kieszonkowcy kradną w pociągach międzynarodowych Intercity pomiędzy Belgią a Holandią (Bruksela – Amsterdam). Podczas moich podróży drużyna konduktorska przez radiowęzeł kilkakrotnie informowała pasażerów, że na pokładzie pociągu są kieszonkowcy i należy uważać na swoje rzeczy.

 

- duże zagrożenie przestępczością pospolitą (rozboje i kradzieże) występuje w pociągach nocnych na terenie Chorwacji, szczególnie poza sezonem (w sezonie pociągi są zapełnione). Uważajcie więc w pociągu nocnym Zagrzeb – Split.

 

- w pociągu nocnym pomiędzy Budapesztem a Belgradem działa gang śniadych osiłków. Najczęściej pojawiają się na odcinku Budapeszt – Kiskunhalas. Okradają tylko śpiących pasażerów.

 

- niebezpiecznie jest w pociągach nocnych w Rumunii. Sytuacja taka sama jak w Polsce.

 

- od konwojentów wagonów sypialnych można usłyszeć ciekawe historie o napadach w pociągach nocnych w Bułgarii. Jak twierdzą konwojenci, ostrożność należy zachować również w wagonach sypialnych.

 

To może przerażać, ale są miejsca, gdzie nie jest źle. Bardzo bezpiecznie czułem się na przykład w pociągach nocnych w Austrii. Bezpiecznie jest również w Hiszpanii – tam wszędzie jest monitoring i złodzieje w pociągach nie mają szans. Gorzej z dworcami.

 

6. PODSUMOWANIE

 

To, co napisałem, może wydać się straszne i zniechęcić do podróży nocnymi pociągami. Na szczęście nie jest tak źle, jak wydaje się z lektury artykułów prasowych i kronik policyjnych. Jeżeli nie będziemy mieli pecha, nic nam się nie stanie. Zdrowy rozsądek należy zachować w każdej sytuacji, również podczas podróży.

 

Zagrożeniem są nie tylko złodzieje, ale również nietrzeźwi pasażerowie, erotomani, recydywiści na przepustce z zakładu karnego. Tak było zawsze, ale mam wrażenie, że poniekąd sytuacja w przypadku tych grup zmienia się na lepsze.

 

Jak pisałem, nie lubię jeździć nocnymi pociągami TLK ze względu na podchmielone towarzystwo, imprezy na pokładzie pociągu, różnych podejrzanych osobników. Wolę przenocować na dworcu i rano kontynuować podróż. Dla mnie atmosfera imprezowych pociągów to wada, dla innych zaleta. Zależy, co kto lubi.

 

Na pewno nie należy pewnych zjawisk demonizować, tak jak nie należy ich lekceważyć.