Kolej na Podróż

Jak nie prowadzić bloga podróżniczego

Dwa tygodnie temu autorka jednego z popularnych polskich blogów podróżniczych opublikowała post z okazji pięciolecia istnienia swojego bloga, dzieląc się informacją o zarobkach. Średnie miesięczne zarobki z bloga to 4000 złotych. Bloguje na cały etat, więc domyślam się, że to kwota po odliczeniu składek na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne wynoszących obecnie około 1200 złotych. Autorka opublikowała poradnik dla początkujących blogerów, jak prowadzić bloga, aby odnieść sukces. Zaznaczam, iż istnieją popularniejsze blogi podróżnicze, których autorzy zarabiają o wiele więcej – kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.

Pozwoliłem sobie odpowiedzieć na jej wpis poradnikiem „Jak nie prowadzić bloga podróżniczego”. Ja prowadziłem głównie stronę internetową, zaczynałem sześć miesięcy wcześniej niż rzeczona blogerka. Później doszedł blog i tak sobie prowadzę. Opublikowałem już kilka artykułów krytycznych dotyczących polskiej blogosfery podróżniczej, ale realia zmieniają się z roku na rok i nie zaszkodzi opublikować jeszcze jeden. W końcu mam pięcioletnie doświadczenie.

W przeciwieństwie do autorki nie odniosłem sukcesu. Na blogu i stronie nie zarabiam, podróżuję bardzo mało (w tym roku zrezygnowałem z podróży po Polsce, aby zobaczyć kilka krajów, o których zobaczeniu marzę od lat), a w życiu też mi się kiepsko wiedzie. Od lat jestem  na celowniku czeskich służb specjalnych oraz polskich czechofilów, którzy wierzą, iż rzucając mi kłody pod nogi zbawiają świat. Owszem, miałem poważne problemy finansowe, prawne i zdrowotne, ale obecnie blog działa w miarę regularnie, o ile mam pomysły na nowe artykuły. Przy tworzeniu stron oraz ich  prowadzeniu bloga popełniam oraz popełniłem wiele błędów, o których napisałem w artykule.

Wskazówki pozwoliłem sobie napisać, bowiem widzę, ile osób zakłada własne blogi i jak bardzo chcą się w krótkim czasie wypromować. A blogosfera wygląda zupełnie inaczej dla osoby niezwiązanej z branżą niż dla osoby znającej jej realia. Blog powstał również dla autorów prowadzących dobre merytorycznie i rzetelne blogi, którzy mają na przykład większe możliwości niż ja, ale nie mogą się przebić.

Pamiętajcie – niemal wszyscy blogerzy twierdzą, iż tworzą z czystej pasji, bezinteresownie i bez chęci zysku, a największą nagrodą jest dla nich zadowolenie czytelników. Tylko po co wszędzie spamują, po co naśladują najpopularniejsze amerykańskie blogi, po co zabiegają o polubienia oraz po co powielają treści z innych blogów pisząc pod SEO.

ATRAKCYJNA DOMENA NIE GWARANTUJE SUKCESU

W poradnikach blogowych podkreśla się konieczność posiadania atrakcyjnej, łatwej do zapamiętania domeny. Ale to nie wszystko. Wspominana przeze mnie autorka ma na przykład blog w domenie blog.pl. Dzięki temu kilkakrotnie pojawiała się na stronie głównej portalu Onet.pl, co przyciągnęło tysiące czytelników i mnóstwo nowych fanów.

Ponadto dobra domena nie zagwarantuje sukcesu. Na przykład pisząc o kolejach w krajach Europy Zachodniej nie mam szans rywalizacji z gigantami na rynku pośrednictwa sprzedaży biletów lub przewozów kolejowych – oni mają niewyobrażalne pieniądze na pozycjonowanie i reklamę swoich stron. Jak to się odbywa – na przykład agencja pozycjonująca zakłada tysiące bezwartościowych witryn z krótkimi treściami, przeznaczonych tylko do pozycjonowania odnośników wychodzących. Ty nie masz na to czasu.

Jako jedna osoba nie masz szans. Podobnie jest z opisami miast. Również nie ma szans wygrać z portalami rządowymi, finansowanymi z pieniędzy Unii Europejskiej. Mało tego, biura turystyczne często wspierają pozycjonowanie pochwalnych artykułów pisanych przez współpracujących z nimi blogerów, spychając w ten sposób w dół w rankingu osoby piszące krytycznie.

Oczywiście. Krótka i łatwa do zapamiętania nazwa bloga jest bardzo ważna.

DOBÓR TEMATYKI I SPECJALIZACJA BLOGA

Dobór tematyki można podsumować krótko – pisz tak, aby przyciągnąć najwięcej fanów. Sporo początkujących blogerów chce prowadzić blog o jednym regionie świata lub kontynentu. To błąd, bowiem szybko wyczerpie im się potencjał czytelniczy. Z drugiej strony łatwiej wtedy prowadzić fanpage bloga na Facebooku.

Spróbuj dobrać też tematykę tak, aby w przyszłości współpracować z miejscowymi firmami i organizacjami turystycznymi. Dobrym rozwiązaniem będzie prowadzenie bloga o Włoszech, Niemczech, czy Skandynawii. Tamtejsze organizacje turystyczne chętnie współpracują z najpopularniejszymi blogerami, miejsc do opisania oraz potencjalnych fanów również nie zabraknie.

Błędem jest natomiast prowadzenie bloga na przykład o Ukrainie lub Bałkanach, bowiem tamtejsze organizacje turystyczne prawie nie współpracują z blogerami. Wyjątek to Chorwacja.

Wielu początkujących blogerów chce opisywać mniej znane miejsca. To również błąd. Przyciągną niewielu czytelników. Przykro pisać, ale ludzie chcą czytać o najpopularniejszych miejscach i najpopularniejszych zabytkach. Chcesz odnieść sukces – odłóż ambicje na bok. Dużo osób interesuje się kuchnią danego kraju.

KOLEJ – NAJGORSZA TEMATYKA DO BLOGOWANIA

Z przyczyn zdrowotnych podróżuję tylko pociągami (być może wkrótce się to zmieni), postanowiłem więc poświęcić swojego bloga i stronę internetową „Świat Podróży Kolejowych” podróżowaniu koleją. Wiadomo – mało jest regularnie prowadzonych blogów o tej tematyce, kolej się rozwija, miałem też nadzieję na nawiązanie jakiejś interesującej współpracy.

To był ogromny błąd. Dlaczego? Blogi kolejowe prowadzone regularnie przez pasjonatów poupadały. Fora kolejowe kiepsko przędą, a powstaje cała masa stron kolejowych prowadzonych nieregularnie.  Nie będę wymieniał. Kolej to też pewne struktury, przez które nie da się przebić. Przewoźnicy nie tylko nie wspierają pasjonatów, ale mam wrażenie, że robią wszystko, aby ich zniszczyć. Traktują blogerów bez układów jako zagrożenie, wspierając tzw. influencerów. Nie chcę pisać, jakie chamskie maile otrzymywałem od osób reprezentujących spółki kolejowe. Pogarda, arogancja, tak to można opisać. Liczy się tylko zysk.

Środowisko miłośników kolei również jest dziwne. Przeraża mnie chamstwo, agresja i wulgarność wielu tzw. „mikoli” (skupionych głównie wokół grupy pl.misc.kolej na Facebooku). Inni potrafią wychwalać przewoźnika i zaciekle atakować jego przeciwników w zamian za gadżety typu breloczek. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, bo jest też sporo porządnych osób, lecz kolej jako całość nie zachęca do poświęcania się tej tematyce. Jak zauważyliście, powoli odchodzę od tematyki czysto kolejowej i chcę przyciągnąć czytelników o innych zainteresowaniach.

Opisywanie kolei to również spore inwestycje – bilety kosztują. Teoretycznie istnieją niedrogie oferty, ale jeżeli policzy się wszystkie koszty, wcale nie wychodzi tanio. Na współpracę nie ma szans, tak więc pasjonaci po jakimś czasie rezygnują, poświęcając się pracy, ponieważ z czegoś trzeba się utrzymać.

POZYCJONOWANIE BLOGA W GOOGLE

Krąży wiele opinii na temat pozycjonowania bloga w Google. Od pięciu lat obserwuję, w jaki sposób to wszystko funkcjonuje i wciąż nie potrafię zrozumieć działania algorytmów wyszukiwarki.

Jeśli chcesz, aby twój blog był wysoko w rankingach, stosuj system redakcyjny WordPress. Publikując stronę „Świat Podróży Kolejowych” zastosowałem Joomlę z racji konstrukcji strony, bowiem nie było i nie ma odpowiedniego szablonu w WordPressie. Joomla ma o wiele mniejszy potencjał i nie polecam jej blogerom. Tylko WordPress z odpowiednimi wtyczkami.

Google przed sezonem wakacyjnym i po sezonie zmienia ranking – na pierwsze miejsce wysuwają się inne witryny niż były poza sezonem, później sytuacja wraca do normy, albo i nie.

Pewnie korzystasz ze statystyk Google Analytics. Nie przejmuj się zbytnio wskaźnikami typu współczynnik odrzuceń i czas spędzony na stronie. Ja mam na przykład wysoki wskaźnik odrzuceń, bowiem ludzie szukają konkretnej informacji i po jej znalezieniu opuszczają stronę. Również czas spędzony na stronie nie ma większego znaczenia – popularne wpisy informacyjne są krótkie, informację można znaleźć w kilka sekund, a po tym czasie czytelnik również opuszcza stronę.

Teoretycznie dużo zależy od tego, ile osób udostępni odnośnik do twojej strony na swoich stronach i w mediach społecznościowych. Moich stron nie udostępnia prawie nikt (odnośniki i udostępnienia można policzyć na palcach jednej ręki), a mimo to są wysoko w rankingach. Dlaczego? Bo mają  unikalną treść i są rzetelne.

BLOG WYMAGA CZASU

Wydaje ci się, że praca przy blogu to łatwe i przyjemne zajęcie. Kolejny błąd. Napisanie dobrego artykułu wymaga poświęcenia wielu godzin, a czasami nawet wielu dni. Owszem, można napisać krótki artykuł z kilkoma zdjęciami i zyskać sławę, ale to przywilej dla znanych.

Jeśli chcesz regularnie prowadzić blog, musisz poświęcić mnóstwo czasu, również na podróże. Musisz też dbać o stronę techniczną bloga, prowadzić profile na portalach społecznościowych i reklamować swoje dzieło w sieci.

Większość blogerów traktuje blog jako dodatkowe zajęcie. Pół biedy, kiedy mają dobrze płatną pracę, pozwalającą pogodzić regularne prowadzenie bloga i podróże z obowiązkami zawodowymi. Ale tak naprawdę to również przywilej nielicznych. Dużo blogów prowadzonych jest przez kilka osób, czasami przez całe rodziny, choć wspominany jest tylko jeden autor.

Bardzo dużo czasu wymaga również aktualizacja informacji na stronach o kolei. Łatwo napisać artykuł na przykład o kolei w Czechach, ale trudniej go aktualizować. Rozkłady jazdy, ceny i oferty zmieniają się często. Spróbuj napisać kilka takich artykułów, a zobaczysz, ile pracy trzeba włożyć.

BLOG WYMAGA PIENIĘDZY

Czasy, kiedy można było zarobić na blogu bez inwestowania w sprzęt, oprogramowanie i podróże już dawno minęły. Blog to inwestycja, którą tylko niektórzy mogą sfinansować z pieniędzy Unii Europejskiej.

Poza czasem trzeba zainwestować w sprzęt: Średniej klasy aparat to wydatek rzędu 2-3 tysięcy złotych, przydałby się dobry smartfon za kolejne 2 tysiące. Ludzie lubią oglądać piękne, wyretuszowane do granic możliwości zdjęcia, więc warto zaopatrzyć się w program Lightroom – ok. 500 złotych. Akcesoria podróżnicze to następne kilka tysięcy złotych. Do tego trzeba opłacić hosting, domenę, a dodatkowo dobry szablon. Jak pokazuje mój blog, dobrze może wyglądać również darmowy szablon. Zlecenie stworzenia szablonu lub strony firmie specjalistycznej to wydatek rzędu 2-5 tys. złotych. Pozycjonowanie bloga – tysiąc lub więcej.

Dużo? To pomyśl o wydatkach na podróże. Możesz trafić na tanie bilety lotnicze, lecz trzeba wykupić ubezpieczenie, zjeść coś na miejscu i gdzieś przenocować. Niektórzy podróżują autostopem, śpią i jedzą na koszt innych, co pozwala zaoszczędzić koszty. To jednak nie dla wszystkich. Niektórych, tak jak mnie, obciążają dodatkowo wysokie koszty dojazdu na lotnisko.

Prowadząc bloga podróżniczego trzeba dużo podróżować. Nie tylko przez konieczność publikowania nowych artykułów – przecież trzeba co jakiś czas coś wrzucić na fanpage’a. Najczęściej wygląda to tak – masz pracę, nie masz czasu. Nie masz pracy – nie masz pieniędzy.

Podróże kosztują, wbrew temu, co możesz przeczytać na wielu blogach. Media próbują wmówić nam, iż każdy może zwiedzać świat za darmo, wszystko jest na wyciągnięcie ręki, a to nieprawda. Kilkoro blogerów opublikowało zestawienie wydatków za podróże dookoła świata. Nawet, jeżeli spali u innych, jedli na koszt innych i poruszali się na koszt innych, kwota wyniosła kilkadziesiąt tysięcy złotych za sześć albo więcej miesięcy podróżowania. Podejrzewam, że to kwota zaniżona. Jest też znana blogerka, która dziwnym trafem ma szczęście, iż przypadkowo trafia na ludzi, którzy w różnych krajach pozwalają jej mieszkać w swoich mieszkaniach za darmo, a w słabo płatnych pracach zarabia kokosy. Wierzysz w to?

Jeśli chodzi o mnie, to minimalna inwestycja miesięczna wyniosłaby około 150 złotych – Bilet Weekendowy + bilet Kolei Śląskich z Katowic do Oświęcimia + 1 nocleg, bo 2-3 noclegi w pociągu w dniach następujących po sobie nie są zbyt zachęcającą perspektywą po trzydziestce. Niestety, po trzydziestce człowieka również nie pociąga nocowanie w sali wieloosobowej z pijanymi imprezowiczami z całego świata. Rzecz jasna, nie inwestuję. Za tę cenę zwiedziłbym 2-3 miasta, opisał kilka dworców i zrobił parę zdjęć do prowadzenia fanpage’a na Facebooku

Planowałem również test usług firmy Leo Express – przewoźnika według opinii publicznej mającego zbawić polski rynek kolejowy. Problem w tym, że musiałbym przetestować trzy klasy pociągów + przekąski + autobus. I gdzieś przenocować. Łączny koszt wyniósłby 200 złotych za porządny artykuł. Nie stać mnie.

BEZ UKŁADÓW ANI RUSZ

Nie masz układów? Nie trać więc czasu na zakładanie bloga i inwestycję. Dlaczego? Blog potrzebuje promocji. Najlepiej, aby zajęli się tym znajomi dziennikarze lub agencje marketingowe. Każdy artykuł o twoim blogu przyciągnie nowych czytelników. Zauważ, jak popularne są artykuły typu „Celebrytka pokazała się na imprezie” – coś takiego to źródło tysięcy fanów, obserwatorów, a dla portali z pieniędzy reklamodawców za wyświetlenia. Dzięki takim artykułom na twój temat zarobisz miliony. Po co więc tracić czas na artykuły dobre merytorycznie?

W przypadku blogosfery podróżniczej istnieje grupa blogerów komercyjnych wzajemnie się wspierających, polecających i wzajemnie generujących ruch na swoich fanpage’ach. Czytasz rankingi „najlepsze miasta według blogerów” i tym podobne? Zauważ, że występują tam wciąż ci sami blogerzy i ci sami blogerzy później się polecają. Tak to już działa.

Nie jesteś w tej grupie i nie masz znajomych dziennikarzy lub wpływowych znajomych „influencerów” – nie przebijesz się i z czasem zapał do pracy przejdzie.

Ale jest rozwiązanie – możesz do nich dołączyć. Strona internetowa skupiająca najpopularniejsze polskie blogi podróżnicze: www.polishtravelblogs.com

BLOG W MEDIACH SPOŁECZNOŚCIOWYCH

Zastanawiacie się, co kieruje organizacjami turystycznymi i firmami zapraszającymi blogerów do współpracy? Tajemnica jest prosta – najważniejsze kryterium to liczba fanów i liczba lajków, jakie bloger może wygenerować. Najlepiej mają osoby posiadające setki lub tysiące znajomych na Facebooku. Jeśli ich znajomi polubią blog, potem być może zrobią to znajomi znajomych. Również rodzice oraz rodzina mogą promować blog.

Zapamiętaj moją złotą myśl: „Tyle jesteś wart, ile lajków możesz wygenerować”

Najlepsza recepta na zdobycie fanów to sensacja i promocja bloga przez znajomych dziennikarzy. Możesz się też promować wklejając swoje artykuły na tematycznych grupach na Facebooku. Jeśli nie wypali, pozostaje kupno fanów na Allegro.

Promocja bloga podróżniczego na Instagramie nie ma większego sensu, o ile nie jesteś kimś znanym, wtedy twoje zdjęcia „lajkują” inni blogerzy. Oczywiście niektóre panie mogą wypromować swoje konto na Instagramie – wtedy jedno zdjęcie jest warte więcej niż tysiąc długich, dobrych merytorycznie artykułów. Jak to robią:

http://kobieta.onet.pl/dziecko/ciekawostki/internauci-uznali-ja-za-najladniejsza-mame-swiata/mp5839v – studentka Wydziału Mediów i Komunikacji jest promowana jako „najładniejsza mama świata”. Dzięki promocji zdobędzie mnóstwo obserwatorów i zacznie zarabiać grube pieniądze na Instagramie.

http://www.pudelek.pl/artykul/114153/polska_zywa_barbie_relacjonuje_wypadek_samochodowy_na_instagramie_trzeba_jechac_po_nowe_usta_foto/– kolejna kobieta sukcesu i wzór dla społeczeństwa. 10 tysięcy obserwatorów, jedno jej zdjęcie i zdanie jest warte o wiele więcej niż wiele lat pracy przy blogu człowieka bez układów.

Pamiętaj również, że wysoka oglądalność nie gwarantuje dużej liczby fanów. Ja na oglądalność nie mogę narzekać – notuję ok. 1000 unikalnych użytkowników dziennie poza sezonem, w sezonie 1200-1500. Fanów jest jednak bardzo mało.

Są natomiast blogi podróżnicze, które po kilku wpisach mają 5 tysięcy fanów albo więcej.

Nie wiadomo również, ile fanów zwraca uwagę organizacji turystycznych lub firm. Na przykład moja strona Świat Podróży Kolejowych ma ponad 3150 fanów. To chyba zdecydowanie za mało.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na jedną rzecz: marketingowcy badają twój „wpływ”, a głównym kryterium może być fakt, ilu blogerów kieruje się twoją opinią. Dlaczego? Proste. Organizacja funduje ci wycieczkę na przykład do Helsinek. Dostajesz dodatkowo kilkaset euro w zamian za parę zdjęć na portalach społecznościowych i wpis. Organizacja liczy, że do Helsinek pojadą nie tylko twoi czytelnicy, ale również inni blogerzy za swoje pieniądze, a tym samym miasto niewielkim kosztem zostanie wypromowane wśród turystów.

Zbadałem kilka postów na fanpage’ach popularnych blogerek podróżniczych:

  1. post u blogerki mającej 13 tysięcy fanów polubiły 54 osoby, z czego co najmniej 16 to blogerzy podróżniczy.
  2. post u innej blogerki mającej 5 tysięcy fanów polubiły 53 osoby, z czego co najmniej 16 to blogerzy podróżniczy. U tej samej blogerki inny post polubiło 35 osób, z czego co najmniej 18 to blogerzy podróżniczy.

 

Jak widać, trudno o lajki i komentarze, jeśli nie ma się odpowiednich znajomych.

Dobrym sposobem na zdobycie fanów i promocję bloga jest zaangażowanie polityczne, choć może się obrócić przeciwko nam. Obecnie warto angażować się w sprawy tak zwanej tolerancji i wielokulturowości, oczywiście popierając wszystkie inicjatywy. Jeśli skrytykujesz, już po karierze.

Bardzo dużo blogerów podrzuca odnośniki do swoich postów oficjalnym profilom różnych miast i krajów. To do niczego nie prowadzi. Choćbyś napisał najlepszy i najbardziej pochwalny artykuł, to oni i tak mają swoich, których promują, ewentualnie udostępnią artykuł opublikowany w znanej gazecie, często za pieniądze.

NIE KRYTYKUJ

Początkujący bloger powinien zapamiętać sobie słowa „chwal wszystko, dostarczaj złudzenia, nie krytykuj„. Rzetelność i uczciwość to gwóźdź do trumny blogera.

To bardzo ważna zasada. Krytyka jest bardzo źle odbierana przez czytelników bloga, szczególnie przez innych blogerów. Wszystko musi być piękne, ludzie wspaniali, świat bez wad. Rozczarowało cię jakieś miejsce? Nie waż się o tym pisać. Oszukali cię? Tak naprawdę to ty jesteś winny, albo tylko ci się wydawało. Krytyka oznacza też brak polubień i odpływ fanów. Dlaczego? Ludzie chcą żyć złudzeniami. Daj im to.

Drugi ważny powód, dla którego nie warto krytykować – masz większe szanse na współpracę. Organizacja turystyczna chętnie zaprosi do współpracy i wypromuje znanego blogera, który będzie chwalił nawet najbrzydsze miasto, zachęcając czytelników do wyjazdu. Przewoźnik lub producent zleci test usług blogerowi, który zagwarantuje pozytywną recenzję produktu lub usługi. Przyznam ci się – miałem propozycje artykułów sponsorowanych. Kiedy odpisywałem do przewoźników, iż interesuje mnie niezależny test, przy czym nie jestem czepialski i nie mam wysokich wymagań, kontakt zawsze się urywał.

Inna sprawa, że istnieją miasta budzące skrajne emocje. Na przykład Skopje – stolica Macedonii. Dla mnie brzydka betonowa dżungla (tak, znam historię), stolica kiczu i megalomanii. Dla innych wspaniałe, przepiękne miejsce z gościnnymi ludźmi.

Bloger musi z czegoś żyć, więc nie powinno dziwić, że chce zarobić. Osobiście nie mam nic przeciwko stonowanym artykułom o miastach, przy których zaznaczono, iż powstały we współpracy z organizacją turystyczną. Natomiast hurraoptymistyczne artykuły, przy jednoczesnym zatajeniu współpracy budzą we mnie odrazę. Niestety, to właśnie takie artykuły cieszą się największą popularnością i blogerzy postępujący w ten sposób odnoszą największe sukcesy. Nikt ich nie potępia – przecież to zaradność.

MĘŻCZYZNA MA GORZEJ

To może się wydawać śmieszne, ale rzeczywiście tak jest. Zobacz, jak mało jest mężczyzn wśród najpopularniejszych gwiazd blogosfery podróżniczej. Pojawiają się w blogach prowadzonych przez małżeństwa, a jedyny chlubny wyjątek Dawid Fazowski.

Dlaczego? Proste – według stereotypu mężczyzna stworzony jest do pracy fizycznej. Mężczyzna nie zostanie również okrzyknięty przez media „Najpiękniejszą podróżującą mamą” ani nie będzie potrafił pisać postów typu „Kochani, oceńcie moją sukieneczkę”. Mężczyźni piszą konkretnie, rzeczowo i lepiej niż kobiety, jednak kobiety przyciągają więcej czytelniczek. Mężczyzna nie może też zaangażować się w kampanię „karmię piersią w miejscach publicznych”.

BLOG NIE POPRAWIA POZYCJI NA RYNKU PRACY

Jako młody, bezrobotny, bez doświadczenia zawodowego chcesz się pokazać na rynku pracy? Blog to strata czasu, w niczym ci nie pomoże. Myślisz, że ktoś doceni twoją pracę? Może koncerny, które zaproponują ci pisanie artykułów za darmo, a oni będą zarabiać na reklamach. Może ktoś zaproponuje ci bezpłatną praktykę. A może nic z tych rzeczy.

Ostatnio aplikowałem do pracy na kasie i recepcji w miejscowej pływalni. Nie dostałem pracy, bo nie miałem przepracowanego roku na umowę o pracę. Wyobrażasz sobie – na takie stanowisko. Własna działalność gospodarcza i umowy śmieciowe w ogóle się nie liczą, podobnie jak wolontariat, inicjatywy i inne osiągnięcia. Rynek jest brutalny.

ZAPOMNIJ O PASJI

Jesteś pasjonatem zaczynającym od zera i myślisz, że ktoś doceni twoją pracę? Zapomnij. Docenia się pracę wazeliniarzy i tzw. influencerów. Jeżeli masz możliwość przejścia na działalność komercyjną, to z niej skorzystaj. Inaczej będziesz żałował.

Czy ktoś potępia osoby wpisujące pochwalne komentarze o produktach za pieniądze producentów? Czy ktoś potępia blogerów publikujących niewiarygodne recenzje za pieniądze zleceniodawców? Nikt. To ty jesteś zły, że widzisz w tym coś niewłaściwego. Oni są zaradni i podziwiani przez społeczeństwo.

Pewnie rozważasz prowadzenie bloga za dobrowolne datki. Zdradzę ci tajemnicę – jeśli będziesz prosił o darowizny, na 99% nikt ci nic nie da. Do zbierania darowizn służy serwis patronite. Spójrz na kategorię wyprawy i „sukcesy” blogerów. Poza kilkoma vlogerami nikomu nie udało się zebrać kwoty pozwalającej na utrzymanie bloga, a są tam dużo sławniejsi blogerzy niż ja. Adres: patronite.pl/kategoria/4/wyprawy

Znam dobrych blogerów dokładających do bloga i chcących wybić się nawet w kilkuletniej perspektywie. Jednak kiedy po kilku latach nie uda ci się, masz poczucie zmarnowanego czasu. Wprawdzie napisałeś dobry blog, twoje artykuły czyta dużo osób, lecz zadajesz sobie pytanie, po co mi to? Przecież mogłem ten czas spędzić na przykład na siłowni albo na nauce języka obcego.

NIE ZARABIASZ – JESTEŚ SZMATĄ

Na koniec ważna uwaga. Jeśli nie masz pracy i nie zaczniesz zarabiać na blogu po kilku miesiącach, lepiej odpuść sobie. Dlaczego? Z prostego powodu – będziesz wciąż słyszał, jakim to jesteś nierobem i nieudacznikiem.

Nikogo nie obchodzi jakość twojej pracy. Nikogo nie obchodzi czas spędzony przy tworzeniu bloga i artykułów ani wartość merytoryczna. Nikogo nie obchodzi liczba czytelników ani opinia o blogu. Liczą się tylko pieniądze. To właśnie przez pryzmat zarobionych pieniędzy ocenia się ludzi. Dla otoczenia bloger jest synonimem słów „leń” i „nierób”.

Nie zarabiasz – jesteś nikim. Ja wciąż słyszę dobre rady, gdzie to powinienem pracować i jak powinienem harować za najniższą krajową po 12 godzin dziennie w pracy, do której nie mam predyspozycji i zdrowia. Wciąż słyszę, że jestem nierobem i nieudacznikiem. A iść do ciężkiej pracy fizycznej po latach za biurkiem – niestety, nie ma tych sił. A nie masz sił i nie jesteś wojownikiem MMA – jesteś pedałem, a nie mężczyzną. Tak to wygląda. Ponadto każde niepowodzenia sprawia, iż coraz bardziej boisz się wziąć za cokolwiek.

Jak widzisz, nie warto być rzetelnym i uczciwym – to do niczego nie prowadzi. Będziesz oszukiwał czytelników i zarabiał, będziesz podziwiany. Ludzie chcą być oszukiwani.

Niestety, ja po prostu jestem frajerem i nie potrafię pisać w ten sposób, co komercyjni blogerzy. Żadne pieniądze nie sprawią, że spodoba mi się Skopje albo zakocham się w Czechach. To ogromny błąd.

Pamiętaj też, że prowadząc blog za darmo nie rozwiniesz się. Kiedyś przyjdzie czas, że będziesz potrzebował sfinansować nowe podróże, zakupić nowy sprzęt, zmienić oprogramowanie. Dojdziesz po prostu do momentu, że bez pieniędzy nie da się nic więcej zrobić. Ci, którzy przeszli na komercję w tym czasie rozwiną się, zwiedzą świat, będą żyli na wysokim poziomie. Tak wygląda świat.

PODSUMOWANIE:

Prowadzenie bloga to nie jest łatwe zadanie, a jeszcze trudniejsze jest zarabianie na nim. Jeśli nie masz układów i bardzo dużej liczby znajomych, tracisz tylko czas. W artykule opisałem negatywne aspekty pracy nad blogiem, często pomijane przez innych blogerów. To od ciebie zależy, czy wejdziesz w to i spróbujesz odnieść sukces.

Pewnie będziesz słyszał – nie poddawaj się, dąż do celu, na sukces trzeba czekać. Bzdura – stracisz tylko czas.

Zapraszam do śledzenia naszego profilu na Facebooku. Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnicie ten post znajomym lub dodacie odnośnik do mojego bloga 🙂

%d bloggers like this: