Cześć,
Z tej strony największy przegryw, kaleka, nierób, nieudacznik, nędzarz oraz mówca demotywacyjny, a z zawodu dostarczyciel wiedzy i pomysłów, które inni realizują i na nich zarabiają. Pewnie czerpiesz z życia pełnymi garściami, czytając tę stronę dziwisz się, jak można być takim pesymistą, jak ja. Życie nie jest jednak tak piękne – można się po prostu urodzić w złym miejscu i w złym czasie, a twoim przeznaczeniem są ciągłe porażki, choroby i nieszczęścia. Jestem żywym dowodem, że marzenia się nie spełniają. Nieważne, ile się napracujesz, ile włożysz wysiłku, jak dobre będziesz miał pomysły. Nigdy nic nie osiągniesz.
Uruchomiłem tę stronę w styczniu 2012 r., kiedy byłem na dnie, a kilka miesięcy wcześniej Uniwersytet Masaryka w Brnie, we współpracy z czeskimi służbami oraz dziennikarzami zrobił ze mnie przestępcę, bandytę i terrorystę „polskiego Breivika” w zemście za publiczną krytykę wpływowych naukowców i tamtejszego wymiaru sprawiedliwości. Myślałem, że dzięki niej naprawię wizerunek, pokażę się na rynku pracy, spełnię marzenia, nawiążę jakąś ciekawą współpracę i będę mógł się rozwijać. Wtedy Czesi zaangażowali przeciwko mnie dziennikarzy, polityków, służby specjalne, jednak w polskim sądzie przedstawiłem niezbite dowody, że padłem ofiarą intrygi, a pomimo starań wielu wpływowych osób sprawę umorzono (choć powinienem zostać uniewinniony) po 4 latach procesu. Kiedy trzeba było mnie zniszczyć, zakochani w Czechach dziennikarze pisali obrzydliwie zmanipulowane artykuły, kiedy okazało się, że wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż w oficjalnym przekazie, nie napisał o tym nikt, a czechofile nadal powielają kłamstwa. Dziś wiem, że ówczesny wizerunek Republiki Czeskiej był stworzony przez dziennikarzy oraz pisarzy opłacanych przez Czechów w różny sposób. Na podobnej zasadzie niemal wszystkie kraje opłacają sprzedajnych dziennikarzy lub influencerów – tylko tak można się przebić i zarobić, a niewygodną osobę zniszczyć. Osoby bez układów oraz wszystko, co nie pasuje do oficjalnego przekazu, nie przebiją się.
Strona była jedną z pierwszych tego typu w Polsce, w czasach, kiedy kolej była w fatalnym stanie, a o masowej turystyce nikt nie myślał. Miałem głowę pełną pomysłów, chęć do pracy, nie miałem natomiast pieniędzy na rozwój. Wtedy nie było nierejestrowanej działalności gospodarczej, mentalność była także zupełnie inna, jakakolwiek chęć zarobku była traktowana jak najgorsza zbrodnia. Projekt był również wyśmiewany przez buców na wysokich stanowiskach z firm kolejarskich, którzy od dzieciństwa mają wszystko podane na tacy, a innych traktują jak śmieci (tak samo zresztą jak wykładowcy na mojej czeskiej uczelni). W rezultacie pisałem, aktualizowałem, poprawiałem artykuły, bo trzeba było pisać jak najszybciej i jak najwięcej, a nigdy nie doszedłem do punktu, kiedy można będzie zarobić na składki ZUS. Pisząc tysiące artykułów zniszczyłem sobie zdrowie, a pomimo ogromnej popularności strona okazała się totalną klapą, a ja sam właściwie nic nie zwiedziłem, straciłem tylko czas i zniszczyłem sobie zdrowie, chociaż zainspirowałem do podróżowania setki tysięcy osób. Moje pomysły wykorzystali przewoźnicy, biura podróży, pośrednicy w sprzedaży biletów, inni twórcy, jak również wielu innych – oni zarabiali, mieli pieniądze, możliwości rozwoju, więc poszli do przodu, ja zostałem z niczym. Kompletna strata czasu. Po latach Polacy masowo podróżują po całym świecie, ja już nigdy nic nie zobaczę.
Obecnie jestem kaleką bez perspektyw, po dwóch nowotworach, przed 50 stawy do wymiany, zniszczony wzrok i kręgosłup, a cała praca poszła na marne. Od połowy 2021 r. cierpię na nieznaną chorobę objawiającą się bólem pachwiny (uszkodzenie obrąbka stawu biodrowego lub uszkodzenie nerwów – bez względu co, pozostanę kaleką), która uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Ból jest często nie do wytrzymania. Po 6 rezonansach magnetycznych i 5 latach cierpienia nadal nie wiem, co mi jest. Nigdy już nic nie zwiedzę, nie będę mógł podróżować ani uprawiać sportu. Cała moja praca poszła na marne i zmarnuje się. Nie będę miał nawet grobu, a jedynym moim wspomnieniem będzie siedzenie przy komputerze przy aktualizacjach oraz tworzeniu nowych artykułów. Wszystko na darmo. Brak ruchu powoduje kolejne przewlekłe choroby, ponadto mam ciężką depresję połączoną z demencją. Upadam na dno i nic nie mogę zrobić. Co jakiś czas wydaje się, że wychodzę z choroby, będę sprawny, a potem przychodzi zaostrzenie, a wraz z nim załamanie. I tak w kółko niczym u Syzyfa pchającego kamień.
Gdybym miał układy oraz wychwalał za ogromne pieniądze miejsca, regiony i usługi, jak influencerzy i dziennikarze (najlepiej zatajając, że dostają za to pieniądze i mówiąc, że są niezależni), dorobiłbym się majątku, zwiedzał cały świat, cieszył się zdrowiem, czerpiąc z życia pełnymi garściami. Byłbym też szanowany oraz podziwiany za zaradność. Inni twórcy zarobili ogromne pieniądze, pobudowali domy, założyli rodziny – ja skończyłem jako zero, najgorsza szmata współczesnego świata. Przegrałem życie, a ci, którzy wyśmiewali ten projekt, osoby zaangażowane w niszczenie mnie oraz rozpowszechniające o mnie kłamstwa, moi hejterzy, będą żyć długo i szczęśliwie zwiedzając świat. Omijają ich poważne choroby i nieszczęścia. Taka jest sprawiedliwość.
Od 2012 roku na kolei zmieniło się niemal wszystko. Połączenia kolejowe z Polski są lepsze niż kiedykolwiek, podróżuje się łatwiej. Zdezaktualizowały się także inne treści na stronie – zmieniły się oferty biletowe, pojawiły się nowe atrakcje turystyczne, niektóre wsie zostały miastami, inne włączono do miast i są dzielnicami. Zmieniły się również realia życia – Polacy bardzo dobrze zarabiają, masowo podróżują po świecie, wybrane grupy społeczne mają mnóstwo plusów oraz dodatków. Jednocześnie przewoźnicy oraz organizacje turystyczne rozwinęły swoje portale, a ludzie tacy jak ja stali się całkowicie niepotrzebni.
Mentalność w poprzedniej dekadzie:
– masz być specjalistą we wszystkim, o czym piszesz.
– masz na bieżąco wszystko aktualizować.
– masz znać wszystkie przepisy.
– masz wszystkim udzielać porad.
– masz pisać szczegółowe artykuły.
– nie wolno ci zabiegać o czytelników ani reklamować swojej strony.
– powinieneś wszystko robić anonimowo, bezinteresownie i dla Wikipedii.
– nie wolno ci w żaden sposób zarabiać na swojej pasji.
– masz harować, bo jeśli jesteś w czymś dobry i jest to twoją pasją, nie możesz na tym zarabiać.
– nie zarabiasz, więc zostajesz zaszczuty jako nierób i nieudacznik.
Między innymi przez taką mentalność strony prowadzone przez pasjonatów upadły (wymagania wobec pasjonatów były ogromne), a ich cały dorobek przejęli wielcy gracze (jak ty piszesz, to jest pasja i nie możesz zarabiać, a jak ktoś od ciebie odpisze i na tym zarobi, to jest już praca, więc to jest w porządku). Dziś nie do wyobrażenia – nawet młodzi twórcy zarabiają na filmikach, postach w mediach społecznościowych, mają zupełnie inne możliwości niż ja miałem kiedyś. Zdjęcie słodkiego pieska, zmyślona historyjka, komentowanie bieżących wydarzeń pod zasięgi, wulgarny patostreamer – oni mają wielokrotnie większą wartość niż wiele lat mojej nauki oraz pracy. Osoby z układami zakładają blog/vlog, czy profil i od razu zarabiają na zleceniach finansowanych z publicznych pieniędzy. Dawniej na wizerunek pracowało się latami, a nic z tego nie było, poza ofertami typu „ty nas reklamujesz i nic z tego nie masz”.
O takich jak ja nie przeczytasz w mediach, gdzie ci, którym wszystko się udaje, mówią, że wystarczy tylko chcieć, a wytrwałość prowadzi do celu. Zwiedzają świat, spełniają marzenia, mają wszystko, inni dostają coraz więcej plusów, ulg i dodatków. Przegrywi życiowi mojego pokroju umierają po cichu.
Widząc, jak żyją inni, realizują marzenia, podróżują, mają plany, wszystko przychodzi im tak łatwo, popadam w coraz głębszą depresję, aż w końcu skasuję tę stronę lub popełnię samobójstwo, bo wiem, że moja wieloletnia praca i nauka nie miały najmniejszego sensu.
Dla młodszych, którzy piszą o transporcie i kolei, wyjazd do Kirgistanu, Uzbekistanu i jakiegokolwiek kraju to jak machnięcie ręką. Napiszą artykuł, nakręcą film – zarabiają, rozwijają się. Osoby z układami zarabiają grube pieniądze za fotkę lub wpis chwilę po założeniu profilu w mediach społecznościowych Kiedyś nie do pomyślenia. Trudno było dawniej przewidzieć, jak zmieni się rynek pracy oraz zmienią się przepisy. Gdybym miał zdrowy wzrok i kręgosłup jak 20 lat temu… A tak, tylko czekać na śmierć.
Nie warto podążać za marzeniami, nie warto rozwijać swoich talentów ani próbować udowodnić tym, którzy mówią, że jesteście do niczego i nic nie osiągnięcie – bez układów oraz odpowiednich znajomości jesteście nikim i nigdy nie osiągnięcie sukcesu. Nigdy.
Fanpage tej strony. Jak się lepiej czuję i dzieje się coś ciekawego, to coś piszę. Jak mam zaostrzenie choroby i załamanie nerwowe, to milczę. Wystarczyłoby, żebym mógł chociaż podróżować na krótkie odległości, żeby rozwinąć profil. Ale już nigdy nie będę mógł
Kilka lat temu próbowałem stworzyć anglojęzyczną wersję tej strony (tłumaczenie automatyczne). Skończyło się totalną klapą, ale jak chcesz obserwować profil, będzie mi miło.
—- WSPARCIE —-
Stworzenie i aktualizacja tej strony trwały latami. Tworząc tę stronę zniszczyłem sobie zdrowie, a rozwój sztucznej inteligencji sprawił, że moja wiedza oraz umiejętności stały się bezwartościowe. Obecnie jestem kaleką bez perspektyw. Jeśli pomimo braku aktualizacji artykuł ci się spodobał, możesz mnie wspomóc drobną darowizną – zbieram na wizyty u fizjoterapeutów.