Kolej na Podróż

O blogu

Ostatnia aktualizacja: 26.08.2017

Tyle jesteś wart, ile lajków możesz wygenerować” – Dariusz Sieczkowski

Blog „Kolej Na Podróż” powstał jako uzupełnienie portalu „Świat Podróży Kolejowych”, istniejącego od stycznia 2012 roku. Przez pierwsze lata istnienia poświęcony był podróżowaniu koleją, obecnie będzie poszerzony o podróże innymi środkami transportu – w końcu da się podróżować dużo szybciej i dużo taniej niż pociągiem, choć to kolej zawsze będzie moją pasją i będę opisywał głównie miejsca, do których dojedziemy pociągiem.  Blog istnieje od 2014 roku. Ma stosunkowo dużą oglądalność, zbiera bardzo dobre recenzje, natomiast w porównaniu do innych blogerów działających od tamtego czasu nie rozwija się.

Coś o mnie – jestem 34-letnim staruszkiem, który już dawno pozbył się młodzieńczych iluzji i przekonał się, jak w praktyce wygląda życie, więc nie znajdziecie tu młodzieńczego, często naiwnego entuzjazmu i bezkrytycznego zachwytu nad ludźmi oraz odwiedzanymi miejscami. Nie mam znajomości ani układów, więc o moim blogu nie przeczytacie w mediach, nie pojawi się w różnych rankingach blogów, nie biorę udziału w szaleńczej pogoni za kliknięciami, liczbą fanów na Facebooku, zwiedzam i opisuję miejsca według własnego uznania. Moje podróże są skromne, nie robię z siebie idioty dla chwilowej sławy na portalach społecznościowych. Nie angażuję fikcyjnych kont ani agencji reklamowych, przez co moje wpisy nie powodują zachwytu setek tysięcy internautów w mediach społecznościowych i nie stają się viralami.

Mam pogmatwany życiorys. Nie jestem młodym, pięknym i bogatym, umięśnionym gwiazdorem pozującym do pięknych selfie, więc tak naprawdę jestem nikim. Więcej o mnie przeczytasz TUTAJ.

Blog to moje jedyne zajęcie. W przyszłości zamierzam podjąć pracę w informacji kolejowej na dworcu w moim mieście, dlatego prowadzę ten blog również po to, aby móc sobie wpisać jakieś doświadczenie, choć jak pokazały dotychczasowe starania, nie ma to żadnego znaczenia. Na blogu nie zarabiam, więc dla otoczenia jestem nierobem i nieudacznikiem.

Nigdy nie leciałem samolotem, promem płynąłem kiedyś w pociągu Berlin – Malmo.

Mój sprzęt to aparat cyfrowy Panasonic DMC-FZ18 („w służbie” od 2008 roku).

Obecnie nie podróżuję, a blog ma jedynie charakter serwisu informacyjnego.  Staram się publikować coś więcej niż wpisy typu kopiuj-wklej.  W przyszłości ten blog podzieli pewnie los wielu innych blogów kolejowych zlikwidowanych po latach pracy.

Co w przyszłości znajdziecie na blogu:
– aktualności dotyczące najpopularniejszych połączeń kolejowych.
– zaktualizowane przewodniki o zwiedzonych miastach.
– informacje o kolejach w egzotycznych krajach.
– subiektywne opisy miast.
– opisy dworców kolejowych jako informator dla pasażera.
– recenzje niedrogich obiektów noclegowych, z których korzystałem.

Czego tutaj nie znajdziesz:
– nie będę udowadniał wszystkim, że można podróżować tanio lub za darmo.
– nie będę wyjadał jedzenia ze śmietników i traktował tego jako styl życia.
– nie będę oszczędzał na siłę, aby pochwalić się tym na blogu i Facebooku.
– nie będę zamieszczał lanserskich selfie, czy dzióbków.
– nie będę opisywał modnych tematów typu street art.
– nie będę ścigał się w liczbie zwiedzonych krajów, czy przejechanych kilometrów.
– nie będę podróżował czyimiś śladami.

Co najważniejsze – ten blog nie będzie tworzony według trendów panujących w polskiej i światowej blogosferze podróżniczej. Mam swój styl i zamierzam podróżować oraz tworzyć blog według własnych upodobań. Nie ciągnie mnie do najpopularniejszych metropolii ani do miast przeżywających najazd turystów. Wolę mniejsze, urokliwe miejscowości oraz miasta średniej wielkości. Nie korzystam z couchsurfingu, nie dorabiam filozofii do podróżowania, mam też zupełnie inną osobowość oraz zainteresowania niż inni blogerzy podróżniczy. Nie jestem też młody, piękny, zdrowy i bogaty, co mnie dyskwalifikuje wśród potencjalnych partnerów.

Nie znajdziecie tu pięknych zdjęć i relacji z egzotycznych krajów, jak również niesamowitych opowieści. Jeśli dokądś pojadę, to zwykle nie mam żadnych przygód, więc nie ma o czym pisać.

W przyszłości nie zamierzam brać udziału w spotkaniach blogerów, tworzyć blog w oparciu o obowiązujące trendy, czy zabiegać o względy innych blogerów.

Marzeń podróżniczych nie mam. Po co marzyć o czymś, co i tak się nie spełni? Lepiej po prostu cieszyć się każdym dniem. Co będzie, to będzie. Jeśli uda mi się coś zwiedzić, to dobrze, jeśli nie, to nic się nie stanie.