Kolej na Podróż

O blogu

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2018

Tyle jesteś wart, ile lajków możesz wygenerować” – Dariusz Sieczkowski

Blog „Kolej Na Podróż” powstał jako uzupełnienie portalu „Świat Podróży Kolejowych”, istniejącego od stycznia 2012 roku. Blog istnieje od 2014 roku. Podobnie jak moja strona o podróżowaniu koleją stanowi od lat inspirację dla wielu podróżników, blogerów oraz niektórych serwisów o kolei i transporcie. Jako autor dawniej miałem nadzieję, że w przyszłości będę mógł połączyć pracę z pasją, nawiążę ciekawą współpracę i poprawię swoją pozycję na rynku pracy. W praktyce prowadzenie bloga ani podobnych stron nie przydało mi się do niczego, jak również pokazało, że taka praca to strata czasu, bo nie liczy się jako doświadczenie zawodowe.

PLANY

Dawniej pragnąłem stworzyć informator o pociągach, dworcach, małych miasteczkach z całej Europy oraz pisać recenzje usług przewoźników. Zabrakło pieniędzy i zabrakło zdrowia.  Mogę tylko zazdrościć studentom oraz osobom mogącym pogodzić pracę z pasją i mającym pieniądze na rozwijanie projektów, których nie mogłem rozwijać ja.

TREŚĆ

Obecnie blog ma charakter serwisu informacyjnego – informuję o zmianach w rozkładach jazdy, nowych połączeniach i ciekawostkach z egzotycznych krajów. Staram się tworzyć coś więcej niż materiały typu kopiuj-wklej z gotowców na podobnych blogach.

Przewodniki i wrażenia z miast są tylko dodatkiem. Będę próbował opisać jak najwięcej miast i miasteczek, do których można dojechać koleją oraz stacji kolejowych z całej Europy.

Na początku istnienia bloga chciałem również tworzyć wpisy typu „palcem po mapie”, ale wkrótce doszedłem do wniosku, że nie tędy droga, więc będę zamieszczał tylko o miastach, które miałem okazję zwiedzić. Wyjątkiem będą artykuły o wycieczkach jednodniowych z największych miast – w takim przypadku na pewno nie uda mi się zwiedzić wszystkich miast, które będę proponował (ale nie polecał, jedynie scharakteryzuję w kilku zdaniach).

Poprawności danych nie jestem w stanie zagwarantować, podobnie jak nie jestem w stanie zagwarantować aktualności informacji we wszystkich artykułach (rozkłady i połączenia bardzo często się zmieniają, nie da rady za tym nadążyć).

Jeśli chodzi o zdjęcia, to w miarę możliwości ilustruję artykuły swoimi zdjęciami. Dodatkowo korzystam ze zdjęć udostępnionych na licencji Creative Commons lub zdjęć udostępnionych przez przewoźników albo biura prasowe rządów. Każdorazowo podpisuję autora i źródło takiego zdjęcia.

Recenzje obiektów noclegowych i gastronomicznych piszę bardzo rzadko, w przypadku obiektów gastronomicznych nie widzę sensu ich pisania, ponieważ często bywa, że po jakimś czasie jakość usług w dobrej knajpie gwałtownie spada. Na kuchniach zagranicznych nie znam się, więc informacje o nich będą się pojawiać sporadycznie.

Nie rozumiem fenomenu selfie, YouTuberów z kijkiem, nie będę używał popularnych rekwizytów blogerskich – dzieci i zwierząt, które przynoszą bardzo dużo fanów i lajków, świadczących o wartości bloga.

Mój blog nie jest kopią amerykańskich blogów, nie ma tu zmyślonych historyjek zerżniętych z tamtejszych blogów, nie naśladuję także szablonów i pozowanych zdjęć skopiowanych z Ameryki.

Nie kupuję fanów ani odsłon, nie majstruję przy skryptach Google Analytics, dzięki czemu mógłbym uzyskać rewelacyjne statystyki.

Nie znajdziecie tu pięknych zdjęć i relacji z egzotycznych krajów, jak również niesamowitych opowieści. Jeśli dokądś pojadę, to zwykle nie mam żadnych przygód, więc nie ma o czym pisać. Inna sprawa, że zdecydowana większość tych opowieści pojawiających się na blogach jest zmyślona lub co najmniej mocno przesadzona.

W przyszłości nie zamierzam brać udziału w spotkaniach blogerów, tworzyć blog w oparciu o obowiązujące trendy, czy zabiegać o względy innych blogerów.

WSPÓŁPRACA Z PODMIOTAMI ZEWNĘTRZNYMI

Blog to moje jedyne zajęcie. Chciałbym go utrzymać z reklam Google Adsense i rozwijać projekt, ale to nierealne zadanie. Zakładając bloga postawiłem na uczciwość i rzetelność wobec czytelników, co było ogromnym błędem.

Jedyną możliwą formą współpracy byłoby stworzenie planów wycieczek jednodniowych pociągiem lub wycieczek kolejowych po wybranych regionach z uwzględnieniem ofert promocyjnych lub nie.

  • nie jeżdżę na wyjazdy prasowe, na których blogerzy prowadzeni są za rączkę, muszą opisywać wszystko według życzeń organizatora, a potem wychwalają zwiedzone miejsca pod niebiosa (często za pieniądze)
  • voucher lub bilet na przejazd bardzo przydałby się, ale w zamian mogę zaoferować tylko rzetelną recenzję, a nie pełną ochów i achów, jak na wielu popularnych blogach.
  • nie stosuję kryptoreklamy. Na blogach komercyjnych czytacie mnóstwo artykułów polecających usługi, z których blogerzy nigdy nie skorzystali, jedynie zmyślają najróżniejsze historie, zarabiając grube pieniądze.
  • w razie ewentualnej współpracy każdy artykuł zostanie stosownie oznaczony.
  • nie piszę artykułów z gotowców dostarczanych przez organizacje turystyczne

Ogólnie nie przewiduję współpracy z podmiotami zewnętrznymi, szczególnie na warunkach proponowanych w Polsce. Ale rzeczywistość jest brutalna –  nie sprzedasz się, pozostaniesz rzetelny – nie zarobisz i będziesz jedynie dostarczycielem pomysłów lub treści dla tych, którzy zarabiają i rozwijają się. Tak jak w życiu. Tysiące innych blogerów podejmą każdy rodzaj współpracy, nie patrząc na coś takiego jak uczciwość i etyka, a dzięki temu zarobią i rozwiną się.

Dotychczasowe współprace:

Program partnerski Deutsche Bahn (recenzja) – nieudana współpraca z kolejami niemieckimi
Groźby procesu karnego, cywilnego i ogromnego odszkodowania ze strony PKP Intercity

PRZYSZŁOŚĆ BLOGA

W przyszłości ten blog podzieli pewnie los wielu innych blogów kolejowych zlikwidowanych po latach pracy. Na blogu nie zarabiam i jako twórca stoję przed dylematem – prowadzić go nadal bez żadnych perspektyw, czy sprzedać za ułamek wartości któremuś z wielkich koncernów lub którejś z renomowanych firm.

O MNIE

Jestem 35-letnim staruszkiem, który już dawno pozbył się młodzieńczych iluzji i przekonał się, jak w praktyce wygląda życie, więc nie znajdziecie tu młodzieńczego, często naiwnego entuzjazmu i bezkrytycznego zachwytu nad ludźmi oraz odwiedzanymi miejscami. Nie mam znajomości ani układów, więc o moim blogu nie przeczytacie w mediach, nie pojawi się w różnych rankingach blogów, nie biorę udziału w szaleńczej pogoni za kliknięciami, liczbą fanów na Facebooku, zwiedzam i opisuję miejsca według własnego uznania. Nie spamuję po grupach dyskusyjnych. Moje podróże są skromne, nie robię z siebie idioty dla chwilowej sławy na portalach społecznościowych. Nie angażuję fikcyjnych kont ani agencji reklamowych, przez co moje wpisy nie powodują zachwytu setek tysięcy internautów w mediach społecznościowych i nie stają się viralami.

Mam pogmatwany życiorys. Nie jestem młodym, pięknym i bogatym, umięśnionym gwiazdorem pozującym do pięknych selfie, więc tak naprawdę jestem nikim. Więcej o mnie przeczytasz TUTAJ.

Blog to moje jedyne zajęcie. Moje umiejętności i wykształcenie nie przydały się do niczego, z powodu przewlekłej choroby układu pokarmowego nie mogę wyjechać,  zmienić otoczenia ani się przekwalifikować, a przez czas spędzony przy komputerze i w bibliotekach straciłem całkowicie umiejętności interpersonalne (czyli mówiąc kolokwialnie „zdziczałem”) i tak prawdę mówiąc nie nadaję się do żadnej roboty. Nie mam też innego pomysłu na życie.

Obecnie podróżuję bardzo rzadko, a blog ma jedynie charakter serwisu informacyjnego.  Staram się publikować coś więcej niż wpisy typu kopiuj-wklej, nie chcę też pisać setnego poradnika na temat cen, zakupów i alkoholu. Na kuchni też się nie znam, więc o tym nie piszę, choć takie tematy to więcej fanów, więcej lajków i więcej kliknięć, a tylko to się liczy.

Nie jestem influencerem, nie przewiduję też współpracy z podmiotami zewnętrznymi, przynajmniej na warunkach dotychczas przez nie proponowanych – wychwalanie miejsc i usług w zamian za pieniądze i zmyślone historie tak popularne na polskich blogach podróżniczych to nie dla mnie. Ten cały świat blogowo-turystyczny to jedno wielkie bagno.

MARZENIA

Marzenie podróżnicze to pojeździć po krajach Europy i stworzyć książkę z relacjami z podróży, w której skoncentrowałbym się na obserwacjach życia w zwiedzanych miejscach. Innych marzeń podróżniczych nie mam. Po co marzyć o czymś, co i tak się nie spełni? Lepiej po prostu cieszyć się każdym dniem. Co będzie, to będzie. Jeśli uda mi się coś zwiedzić, to dobrze, jeśli nie, to nic się nie stanie.

%d bloggers like this: