Kolej na Podróż

O blogu

Ostatnia aktualizacja: 01.12.2018

Tyle jesteś wart, ile lajków możesz wygenerować” – Dariusz Sieczkowski

HISTORIA

Blog „Kolej Na Podróż” powstał jako uzupełnienie portalu „Świat Podróży Kolejowych”, istniejącego od stycznia 2012 roku. Blog istnieje od 2014 roku. Podobnie jak moja strona o podróżowaniu koleją, stanowi od lat inspirację dla wielu podróżników, blogerów oraz niektórych serwisów o kolei i transporcie. Jako autor dawniej miałem nadzieję, że w przyszłości będę mógł połączyć pracę z pasją, nawiążę ciekawą współpracę i poprawię swoją pozycję na rynku pracy.

W praktyce prowadzenie bloga ani podobnych stron nie przydało mi się do niczego, jak również pokazało, że taka praca to strata czasu, bo nie liczy się nawet jako doświadczenie zawodowe.

W listopadzie 2018 roku rozpocząłem przenosiny zawartości strony „Świat Podróży Kolejowych” na blog, do osobnego działu „Koleje Świata”. Cóż, przez prawie siedem lat technologia poszła do przodu, a Joomla okazała się niedostosowana do obsługi ruchu z urządzeń mobilnych.

TREŚCI

Na blogu piszę przeważnie o podróżowaniu koleją i opisuję miasta, do których można dojechać pociągiem. Ponadto publikuję aktualności dotyczące nowych połączeń oraz informacje o promocjach i ciekawych ofertach pozwalających tanio podróżować.

Poprawności danych nie jestem w stanie zagwarantować, podobnie jak nie jestem w stanie zagwarantować aktualności informacji we wszystkich artykułach (rozkłady i połączenia bardzo często się zmieniają, nie da rady za tym nadążyć).

Jeśli chodzi o zdjęcia, to w miarę możliwości ilustruję artykuły swoimi zdjęciami. Dodatkowo korzystam ze zdjęć udostępnionych na licencji Creative Commons lub zdjęć udostępnionych przez przewoźników albo biura prasowe rządów. Każdorazowo podpisuję autora i źródło takiego zdjęcia.

Recenzje obiektów noclegowych i gastronomicznych piszę bardzo rzadko, w przypadku obiektów gastronomicznych nie widzę sensu ich pisania, ponieważ często bywa, że po jakimś czasie jakość usług w dobrej knajpie gwałtownie spada. Na kuchniach zagranicznych nie znam się, więc informacje o nich będą się pojawiać sporadycznie.

MOJE PODRÓŻE

Moje podróże są bardzo skromne. Z powodu przewlekłej choroby układu pokarmowego podróżuję tylko pociągami, a zwiedzanie ograniczam do centrów miast. Jakkolwiek moja choroba nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla życia, to uniemożliwia życie zawodowe i towarzyskie, a dodatkowe objawy bardzo utrudniają podróż (ataki głodu, omdlenia, brak sił). Rzecz jasna, wszystko podnosi koszty, dlatego podróżuję bardzo rzadko. Odpada też nocleg w najtańszych obiektach, czy zwiedzanie z przewodnikiem. Syf dodawany do jedzenia oraz stres powodują gwałtowny postęp choroby z każdym rokiem i mam już dni, kiedy nie mogę wstać z łóżka. Wiem, dla zdrowych osób brzmi to śmiesznie, lecz muszę pogodzić się ograniczeniami. Leki są nieskuteczne.

Mało tego, żyję w otoczeniu, które nie rozumie chęci poznawania świata, nowych miejsc, próbowania nowych smaków, poszerzania horyzontów i przed każdą podróżą, nawet do miasta oddalonego o 20-30 kilometrów, muszę wysłuchiwać kazań pt. „100 powodów, dla których nie powinieneś wyjeżdżać”. Moja pasja jest też obiektem drwin.

PLANY

Dawniej pragnąłem stworzyć informator o pociągach, dworcach, małych miasteczkach z całej Europy oraz pisać recenzje usług przewoźników. Zabrakło pieniędzy i zabrakło zdrowia.  Mogę tylko zazdrościć studentom oraz osobom mogącym pogodzić pracę z pasją i mającym pieniądze na rozwijanie projektów, których nie mogłem rozwijać ja.

Moje pomysły wykorzystują lub realizują koncerny pośredniczące w sprzedaży biletów i zarabiają na tym duże pieniądze. Ja nie mam i nigdy nie będę miał z tego nic. Takie jest przeznaczenie.

MIT WIELKIEGO BLOGERA A RZECZYWISTOŚĆ

Niestety, wraz z przenosinami strony „Świat Podróży Kolejowych” stałem się blogerem. Dla mnie to porażka, bo nie chcę być kojarzony ze sprzedajnymi blogerami wychwalającymi wszystko za pieniądze. Zakładając stronę internetową i bloga nie spodziewałem się, jakie to bagno.

Przy tworzeniu bloga postawiłem na rzetelność, więc nie znajdziesz tutaj TAKICH kryptoreklam, ociekających wazeliną recenzji, którymi wszyscy się zachwycają, ani tzw. „ustawek” – np. znany muzyk udaje, że szuka interesującej oferty podróży koleją dla zespołu, nagle pani w kasie doradza mu, aby wykupił kartę znanego przewoźnika, następnego dnia zachwycony kupuje kartę, a wszystko relacjonuje kilka razy dziennie na swoich profilach na portalach społecznościowych.

Ten cały rynek to jedno, wielkie oszustwo, ale czas blogów szybko się kończy, bo giganci zajmują ich miejsce. O patologiach tego rynku pisałem między innymi w popularnych artykułach Jak komercja niszczy blogi podróżnicze, Jak nie prowadzić bloga podróżniczego i Blogi podróżnicze w pytaniach i odpowiedziach. Polecam też artykuł 10 porad, jak prowadzić bloga podróżniczego na blogu „Stacja Bałkany”.

Nie rozumiem fenomenu selfie, YouTuberów z kijkiem, nie będę używał popularnych rekwizytów blogerskich – dzieci i zwierząt, które przynoszą bardzo dużo fanów i lajków, świadczących o wartości bloga.

Mój blog nie jest kopią amerykańskich blogów, nie ma tu zmyślonych historyjek zerżniętych z tamtejszych blogów, nie naśladuję także szablonów i pozowanych zdjęć skopiowanych z Ameryki.

Nie kupuję fanów ani odsłon, nie majstruję przy skryptach Google Analytics, dzięki czemu mógłbym uzyskać rewelacyjne statystyki.

Nie znajdziecie tu pięknych zdjęć i relacji z egzotycznych krajów, jak również niesamowitych opowieści. Jeśli dokądś pojadę, to zwykle nie mam żadnych przygód, więc nie ma o czym pisać. Inna sprawa, że zdecydowana większość tych opowieści pojawiających się na blogach jest zmyślona lub co najmniej mocno przesadzona.

W przyszłości nie zamierzam brać udziału w spotkaniach blogerów, tworzyć blog w oparciu o obowiązujące trendy, czy zabiegać o względy innych blogerów.

Ogólnie należę do blogerów walczących o zainteresowanie czytelników, poświęcających mnóstwo czasu na tworzenie bloga i treści, którzy skazani są na klęskę. Z moich artykułów korzystają niemal wszyscy znani blogerzy, dziennikarze, podróżnicy, a na palcach jednej ręki można wymienić tych, którzy podali choćby odnośnik do mojego bloga na swoich stronach.  Takie jest życie.

WSPÓŁPRACA Z PODMIOTAMI ZEWNĘTRZNYMI

Blog to moje jedyne zajęcie. Chciałbym go utrzymać z reklam Google Adsense i rozwijać projekt, ale to nierealne zadanie. Zakładając bloga postawiłem na uczciwość i rzetelność wobec czytelników, co było ogromnym błędem.

Jedyną możliwą formą współpracy byłoby stworzenie planów wycieczek jednodniowych pociągiem lub wycieczek kolejowych po wybranych regionach z uwzględnieniem ofert promocyjnych lub nie.

  • nie jeżdżę na wyjazdy prasowe, na których blogerzy prowadzeni są za rączkę, muszą opisywać wszystko według życzeń organizatora, a potem wychwalają zwiedzone miejsca pod niebiosa (często za pieniądze)
  • voucher lub bilet na przejazd bardzo przydałby się, ale w zamian mogę zaoferować tylko rzetelną recenzję, a nie pełną ochów i achów, jak na wielu popularnych blogach.
  • nie stosuję kryptoreklamy. Na blogach komercyjnych czytacie mnóstwo artykułów polecających usługi, z których blogerzy nigdy nie skorzystali, jedynie zmyślają najróżniejsze historie, zarabiając grube pieniądze.
  • w razie ewentualnej współpracy każdy artykuł zostanie stosownie oznaczony.
  • nie piszę artykułów z gotowców dostarczanych przez organizacje turystyczne

Ogólnie nie przewiduję współpracy z podmiotami zewnętrznymi, szczególnie na warunkach proponowanych w Polsce. Ale rzeczywistość jest brutalna –  nie sprzedasz się, pozostaniesz rzetelny – nie zarobisz i będziesz jedynie dostarczycielem pomysłów lub treści dla tych, którzy zarabiają i rozwijają się. Tak jak w życiu. Tysiące innych blogerów podejmą każdy rodzaj współpracy, nie patrząc na coś takiego jak uczciwość i etyka, a dzięki temu zarobią i rozwiną się.

Zresztą z powodu choroby nie jestem tak dyspozycyjny i „wydajny” jak młodzi, piękni i zdrowi blogerzy.

Dotychczasowe współprace:

Program partnerski Deutsche Bahn (recenzja) – nieudana współpraca z kolejami niemieckimi
Groźby procesu karnego, cywilnego i ogromnego odszkodowania ze strony PKP Intercity

PRZYSZŁOŚĆ BLOGA

W przyszłości ten blog podzieli pewnie los wielu innych blogów kolejowych zlikwidowanych po latach pracy. Na blogu nie zarabiam i jako twórca stoję przed dylematem – prowadzić go nadal bez żadnych perspektyw, czy sprzedać za ułamek wartości któremuś z wielkich koncernów lub którejś z renomowanych firm.

O MNIE

Jestem 35-letnim staruszkiem, który już dawno pozbył się młodzieńczych iluzji i przekonał się, jak w praktyce wygląda życie, więc nie znajdziecie tu młodzieńczego, często naiwnego entuzjazmu i bezkrytycznego zachwytu nad ludźmi oraz odwiedzanymi miejscami. Nie mam znajomości ani układów, więc o moim blogu nie przeczytacie w mediach, nie pojawi się w różnych rankingach blogów, nie biorę udziału w szaleńczej pogoni za kliknięciami, liczbą fanów na Facebooku, zwiedzam i opisuję miejsca według własnego uznania. Nie spamuję po grupach dyskusyjnych. Moje podróże są skromne, nie robię z siebie idioty dla chwilowej sławy na portalach społecznościowych. Nie angażuję fikcyjnych kont ani agencji reklamowych, przez co moje wpisy nie powodują zachwytu setek tysięcy internautów w mediach społecznościowych i nie stają się viralami.

Mam pogmatwany życiorys. Nie jestem młodym, pięknym i bogatym, umięśnionym gwiazdorem pozującym do pięknych selfie, więc tak naprawdę jestem nikim. Więcej o mnie przeczytasz TUTAJ.

Blog to moje jedyne zajęcie. Moje umiejętności i wykształcenie nie przydały się do niczego, z powodu przewlekłej choroby układu pokarmowego nie mogę wyjechać,  zmienić otoczenia ani się przekwalifikować, a przez czas spędzony przy komputerze i w bibliotekach straciłem całkowicie umiejętności interpersonalne (czyli mówiąc kolokwialnie „zdziczałem”) i tak prawdę mówiąc nie nadaję się do żadnej roboty. Nie mam też innego pomysłu na życie.

Obecnie podróżuję bardzo rzadko, a blog ma jedynie charakter serwisu informacyjnego.  Staram się publikować coś więcej niż wpisy typu kopiuj-wklej, nie chcę też pisać setnego poradnika na temat cen, zakupów i alkoholu. Na kuchni też się nie znam, więc o tym nie piszę, choć takie tematy to więcej fanów, więcej lajków i więcej kliknięć, a tylko to się liczy.

MARZENIA

Marzenie podróżnicze to pojeździć po krajach Europy i stworzyć książkę z relacjami z podróży, w której skoncentrowałbym się na obserwacjach życia w zwiedzanych miejscach. Innych marzeń podróżniczych nie mam. Po co marzyć o czymś, co i tak się nie spełni? Lepiej po prostu cieszyć się każdym dniem. Co będzie, to będzie. Jeśli uda mi się coś zwiedzić, to dobrze, jeśli nie, to nic się nie stanie.

%d bloggers like this: