Kolej na Podróż

Walka z kalectwem, czyli jak system upadla ludzi

Pewnie masz dobrze płatną pracę, cieszysz się zdrowiem i życiem, podróżujesz, być może jesteś w którejś z uprzywilejowanych grup, rozpieszczanych świadczeniami przez rządzących i Unię Europejską.

W twoim otoczeniu, choć pewnie o tym nie wiesz i nie chcesz wiedzieć, żyją osoby, które nie miały tyle szczęścia. Z różnych powodów nie poradziły sobie w życiu, a system skazał ich na męczarnie i powolną śmierć w nędzy. Na swoim przykładzie, pokażę, jak to wszystko działa.

Moje kłopoty zaczęły w maju 2021 roku, po pierwszej dawce szczepienia przeciwko COViD-19. Szeroko opisywałem to w artykule Jak zostałem kaleką. Na początku lipca 2021 roku przestałem chodzić – ból w prawej pachwinie był nie do wytrzymania. Nie wiem, czy szczepienie przyczyniło się do choroby, czy to po prostu wynik siedzenia w domu podczas pandemii (jako osoba kilka lat po chemioterapii musiałem uważać).

Wątpliwości natomiast nie mam w przypadku drugiego nowotworu, który wykryto u mnie w październiku 2021 roku (sam go wykryłem pod koniec września). Przez brak możliwości poruszania się leczenie nowotworu zamieniło się w koszmar. Szczęśliwie trafiło mi się najmniej agresywne utkanie tego guza i na razie nie ma wznowy.

Minęły ponad 2 lata od początku choroby. Przez ponad 6 miesięcy prawie nie wychodziłem z mieszkania (poza dojazdem transportem sanitarnym na badania), często nawet po mieszkaniu chodziłem na czworakach. Wielokrotnie modliłem się o śmierć, abym nie musiał tyle cierpieć. Przez kolejne 6 miesięcy szczytem moich możliwości był spacer koło bloku (100-200 metrów). Nie mogłem dojść do punktu pobrań oddalonego o 150 metrów, jak również do przychodni oddalonej o 250 metrów, gdzie co 2 tygodnie muszę chodzić na zastrzyki. Zastrzyki robiła mi pielęgniarka środowiskowa. Przez drugi rok choroby spacerowałem średnio 500 metrów 2x dziennie, w lepsze dni trochę więcej, w gorsze nie wychodziłem z mieszkania.

Obecnie, po 27 miesiącach od początku choroby, czasami mogę przejść 1,5 kilometra. To już nieźle – kiedy czuję się lepiej, mogę dojść do najbliższych sklepów i po obiad. Miewam okresy złagodzenia choroby, jak również okresy zaostrzenia, kiedy mogę spacerować jedynie na odległość 100-200 metrów. Nadal nie dojdę do urzędów ani np. na pocztę.

Niestety, charakter bólu uniemożliwia podróżowanie w pozycji siedzącej, w moim przypadku nie pomógłby nawet wózek inwalidzki. Mogę więc zapomnieć o podróżach, jak również o pracy siedzącej (dzięki stolikowi do pracy na łóżku mogę 3-4 razy w tygodniu po 2 godziny pisać na komputerze w pozycji półleżącej, co też zaostrza objawy) – przez 2 lata prawie nie pracowałem przy blogu (bardzo rzadko aktualizowałem siedząc na kolanach, w niewygodnej pozycji).

Po ponad dwóch latach nadal nie wiadomo, co mi jest. Ze względu na bardzo długie